*** Oczami Harrego ***
Nie mogłem spać tej nocy. Nie mogłem zapomnieć tych dwóch słów, które Alexa przed zaśnięciem wypowiedziała. Kocham Cię Harry. To cały czas siedzi mi w głowie. Jak to teraz będzie? Co z wyścigami? Alexa na pewno będzie chciała ze mną jechać. Nie może ze mną jechać. Nie długo akcja. Kurwa! Boje się o nią. Jak coś się jej stanie? Jak Max albo Michel ją zabiją to se tego nie wybaczę. Ale wierzę w nią. Zabiła by mnie gdyby jej zabronił w tej akcji. Tyle pytań i żadnych odpowiedź na nie. Wyszedłem na taras aby oddychać świeżym powietrzem. Kocham ją i się o nią boję. Stałem i patrzyłem się przed siebie. Myśląc o tym wszystkim. Poczułem że ktoś mnie obejmuje. Odwróciłem się stała tam zaspana Alexa.
- Czemu nie śpisz? - zapytałem jej
- Bo ciebie nie ma obok mnie - uśmiechnęła się
- Już wracam. Chodź - pocałowałem ją w policzek. Poszliśmy do łóżka. Położyłem się. Ona się wtuliła się w mnie. Zasnąłem. Musze jutro coś załatwić.
*** Oczami Alexy ***
Obudziłam się. Chciałam przytulić Harrego ale go nie było. Ale była tam karteczka z moim imieniem wzięłam ja do rąk.
Musiałem iść coś załatwić. Nie długo wrócę. Wyglądałaś tak słodko że
nie chciałem Cię budzić.
Kocham Cię.
Harry xXx
Uśmiechnęłam się. Poszłam do łazienki. Ubrana i uczesana zeszłam na dół. Na dole siedział Niall.
- Hejcia.
- Hej. Chcesz kawy?
- Pewnie - nalał mi kawy, a ja se posłodziłam i dolałam mleka.
- Jak tam po wczorajszej randce? - zapytał unosząc brew do góry. Uśmiechnęłam się na tą myśl.
- Cudownie
- Pieprzyliście się?- zapytał śmiejąc się
- A co ty taki ciekawski?
- A nie tylko tak się pytam haha - zaczeliśmy się śmiać. Opowiedziałam mu wszystko o wczorajsze randce. Rozmawialiśmy i piliśmy kawe. Niall na randce z Emily wywrócił się przez próg w restauracji. Przeszliśmy do salonu. Tam kontynuowaliśmy naszą rozmowę. Przyszedł Harry uśmiechnięty. Podeszłąm do niego i go pocałowałam on to odwzajemnił.
- To ja wam nie będę przeszkadzać - odezwał się Horan i poszedł do kuchni. Zaśmialiśmy się.
- Mam coś dla ciebie - powiedział loczek
- Dla mnie?
- Tak - podał mi pudełko. Otworzyłam je. w tym pudełku był telefon. Spojrzałam na niego, a on się tylko uśmiechnął.
- Harry nie mogę go przyjąć
- Możesz i masz go mieć
- A na co on mi
- Żebyś mogła się ze mną i resztą komunikować
- Nie chce abyś na mnie pieniądze wydawał
- No to trudno musisz się do tego przyzwyczaić
- Jesteś idiotą
- Twoim idiotą - wziął mnie w ramiona i zaczął mnie całować.
- Kocham Cię
- Ja ciebie bardziej...
_______________________________________
Witam w kolejnym rozdziale.
Bardzo was przepraszam że tak długo musieliście czekać.
Nie miałam neta i weny.
Jeśli pojawiły się błędy to bardzo przeprasza,.
Liczę na komentarze
Do zobaczenia ^.^
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
czwartek, 13 sierpnia 2015
INFO
Witajcie moje mordki :* Przepraszam za tak długą nie obecność. Nie będę tu wam pisać dlaczego. Jestem do prawdo podobnie do niedzieli zajęta. Jeśli będzie tak że w niedziele nic nie będę robić to dodam nowy rozdział, a jak nie to w poniedziałek. Pozdrawiam *.*
Do zobaczenia ^.^
Do zobaczenia ^.^
środa, 22 lipca 2015
Rozdział 13
Gdy znalazłam się w sypialni. Postanowiłam wziąć prysznic. Umyłam się cała oraz umyłam głowę. Owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z pokoju. Podeszłam do szafy aby wybrać strój na wieczór. Nie miałam pojęcia w co się ubrać. Trochę mi zajęło wybranie stroju. Udałam się z nim do łazienki. Ubrałam się i postanowiłam zająć się włosami.Włosy wysuszyłam, postanowiłam że zostawię je rozpuszczone. Zrobiłam lekki makijaż. Akurat wybiła 18. Zeszłam na dół. Przy drzwiach stał Harry. Zeszłam powoli na schodach. Gdy mnie zobaczył uśmiechnął się.
- Ślicznie wyglądasz - powiedział i pocałował mnie w policzek, zarumieniłam się.
- Ty również - uśmiechnęłam się.
- Gotowa?
- Tak - wyszliśmy z domu. Podeszliśmy do jego samochodu. Otworzył mi drzwi jak prawdziwy dżentelmen. Jechaliśmy około 25 minut. Zatrzymaliśmy się przy przepięknej restauracji. Harry wyszedł pierwszy i pomógł mi wysiąść z auta. Zapał mnie za rękę. Weszliśmy do środka. Wygląd zapierał wdech w piersiach. Usiedliśmy przy stolikach. Przyszłą kelnerka i podała nam menu. Nie wiedziałam co zamówić.
- Co zamawiasz? - zapytałam Harrego
- Spaghetti a ty?
- Chyba to co ty - uśmiechnęłam się. Po chwili przyszłą kelnerka. Widziałam jak ślini się na jego widok. Przyjęła nasze zamówienia i poszła. Zaczęliśmy rozmawiać o naszym dzieciństwie i o tym co nas interesuje. Jedliśmy i rozmawialiśmy było na prawdę fajnie. Wyszliśmy z restauracji. Wsiedliśmy do samochodu. Byłam pewna że wracamy do domu ale pomyliłam się. Zatrzymaliśmy się koło małego parku. Wysiedliśmy i ruszyliśmy w stronę parku. Chodziliśmy między alejkami. Stanęliśmy na mały mostku. Było cicho. Staliśmy i wpatrywaliśmy się w stronę małej rzeczki. Nagle Harry złapał mnie za rękę. Odwróciłam się w jego stronę. Patrzyliśmy sobie w oczy. Zaczął padać deszcz ale nam to nie przeszkadzało. Loczek przysunął się bliżej mnie. Nasze twarze dzieliło kilka milimetrów. Harry złączył nasze usta w pocałunku. Deszcz padał coraz mocniej a my się całowaliśmy. To było coś pięknego. Gdy go przerwaliśmy, uśmiechnęłam się do niego. Przytuliłam się do niego, a on do mnie. Po czym wróciliśmy do jego samochodu i pojechaliśmy do domu. Było późno więc wszyscy spali. Udaliśmy się do pokoju. Ściągnęliśmy mokre ubrania i przebraliśmy się w piżamy. Leżeliśmy tak w łóżku przytuleni do siebie.
- Kocham Cię Alexa
- Kocham Cię Harry
_________________________
BUM!!!
Spodziewaliście się tego?
Jak myślicie co dalej się wydarzy?
Liczę na komentarze.
Do zobaczenia ^.^
- Ślicznie wyglądasz - powiedział i pocałował mnie w policzek, zarumieniłam się.
- Ty również - uśmiechnęłam się.
- Gotowa?
- Tak - wyszliśmy z domu. Podeszliśmy do jego samochodu. Otworzył mi drzwi jak prawdziwy dżentelmen. Jechaliśmy około 25 minut. Zatrzymaliśmy się przy przepięknej restauracji. Harry wyszedł pierwszy i pomógł mi wysiąść z auta. Zapał mnie za rękę. Weszliśmy do środka. Wygląd zapierał wdech w piersiach. Usiedliśmy przy stolikach. Przyszłą kelnerka i podała nam menu. Nie wiedziałam co zamówić.
- Co zamawiasz? - zapytałam Harrego
- Spaghetti a ty?
- Chyba to co ty - uśmiechnęłam się. Po chwili przyszłą kelnerka. Widziałam jak ślini się na jego widok. Przyjęła nasze zamówienia i poszła. Zaczęliśmy rozmawiać o naszym dzieciństwie i o tym co nas interesuje. Jedliśmy i rozmawialiśmy było na prawdę fajnie. Wyszliśmy z restauracji. Wsiedliśmy do samochodu. Byłam pewna że wracamy do domu ale pomyliłam się. Zatrzymaliśmy się koło małego parku. Wysiedliśmy i ruszyliśmy w stronę parku. Chodziliśmy między alejkami. Stanęliśmy na mały mostku. Było cicho. Staliśmy i wpatrywaliśmy się w stronę małej rzeczki. Nagle Harry złapał mnie za rękę. Odwróciłam się w jego stronę. Patrzyliśmy sobie w oczy. Zaczął padać deszcz ale nam to nie przeszkadzało. Loczek przysunął się bliżej mnie. Nasze twarze dzieliło kilka milimetrów. Harry złączył nasze usta w pocałunku. Deszcz padał coraz mocniej a my się całowaliśmy. To było coś pięknego. Gdy go przerwaliśmy, uśmiechnęłam się do niego. Przytuliłam się do niego, a on do mnie. Po czym wróciliśmy do jego samochodu i pojechaliśmy do domu. Było późno więc wszyscy spali. Udaliśmy się do pokoju. Ściągnęliśmy mokre ubrania i przebraliśmy się w piżamy. Leżeliśmy tak w łóżku przytuleni do siebie.
- Kocham Cię Alexa
- Kocham Cię Harry
_________________________
BUM!!!
Spodziewaliście się tego?
Jak myślicie co dalej się wydarzy?
Liczę na komentarze.
Do zobaczenia ^.^
środa, 15 lipca 2015
Rozdział 12
Jak zwykle poszłam na trening. Ale na sali Harrego nie było. Może chce mnie zaatakować jak nie będę się spodziewać. Stałam i stałam ale chłopaka nie było widać ani słychać. Nagle usłyszałam że ktoś wchodzi i się do mnie zbliża gdy był wystarczająco blisko, zaatakowałam i położyłam tą osobe na ziemie. Odwóciłam się do niej ale to nie był Harry tylko Niall. Wyglądał na przestraszonego.
- Boże przepraszam Cię Niall myślałam że to Harry
- Nic się nie stało. W sumie dobra jesteś Harry dobrze Cię wytrenował
- A tak właściwie to gdzie on jest?
- No właśnie, kazał mi przekazać że masz iść do strzelalni
- Po co?
- Pomyśl
- Okeyyy dzięki - powiedział i poszedł. Postanowiłam sie skierować w miejsce. Poszłam tam. Harry stał i strzelał. Cały czas w środek trafiał.
- O wreszcie jesteś
- No nie mogłeś tego mi powiedzieć żebym tu przyszła
- Nie. Masz i strzelaj
- Po co
- Nie pytaj się głupi, a co myślałaś że puszcze Cię na akcje bez broni? - nic nie powiedziałam, wzięłam broni do ręki, obejrzałam ją. To była ta sama co znalazłam pod łóżkiem w sypialni. Podeszłam do bramki. Wycelowałam i strzeliłam. Nie trafiłam. Harry stanął za mną, ułożył rece na moich i na kierował w stronę tarczy. Pokazał co i jak mam trzymać. Wytłumaczył mi tam, co i jak mam robić itp..
- Mam pytanie?
- Co się stało Harry?
- Może chcesz wieczorem pójść ze mną na kolacje - nie powiem zatkało mnie
- Chętnie - uśmiechnęłam się do niego
- Bądź gotowa na 18
- Dobrze - wyszliśmy z sali. Udałam się do sypialni aby przegotować sie na kolacje.
_____________
Dzisiaj taki krótki. Pisałam to przed chwilą więc jeśli będą błędy to bardzo przepraszam.
Licze na komentarze.
Do zobaczenia ^.^
- Boże przepraszam Cię Niall myślałam że to Harry
- Nic się nie stało. W sumie dobra jesteś Harry dobrze Cię wytrenował
- A tak właściwie to gdzie on jest?
- No właśnie, kazał mi przekazać że masz iść do strzelalni
- Po co?
- Pomyśl
- Okeyyy dzięki - powiedział i poszedł. Postanowiłam sie skierować w miejsce. Poszłam tam. Harry stał i strzelał. Cały czas w środek trafiał.
- O wreszcie jesteś
- No nie mogłeś tego mi powiedzieć żebym tu przyszła
- Nie. Masz i strzelaj
- Po co
- Nie pytaj się głupi, a co myślałaś że puszcze Cię na akcje bez broni? - nic nie powiedziałam, wzięłam broni do ręki, obejrzałam ją. To była ta sama co znalazłam pod łóżkiem w sypialni. Podeszłam do bramki. Wycelowałam i strzeliłam. Nie trafiłam. Harry stanął za mną, ułożył rece na moich i na kierował w stronę tarczy. Pokazał co i jak mam trzymać. Wytłumaczył mi tam, co i jak mam robić itp..
- Mam pytanie?
- Co się stało Harry?
- Może chcesz wieczorem pójść ze mną na kolacje - nie powiem zatkało mnie
- Chętnie - uśmiechnęłam się do niego
- Bądź gotowa na 18
- Dobrze - wyszliśmy z sali. Udałam się do sypialni aby przegotować sie na kolacje.
_____________
Dzisiaj taki krótki. Pisałam to przed chwilą więc jeśli będą błędy to bardzo przepraszam.
Licze na komentarze.
Do zobaczenia ^.^
wtorek, 14 lipca 2015
poniedziałek, 29 czerwca 2015
Rozdział 11
Obudziłam się nie w ogrodzie ale w sypialni. Harry siedział obok mnie robiąc coś przy laptopie.
- Ile spałam - zapytałam się
- 1 godzinę
- Aha. A co robisz? - usiadłam bliżej Hazzy żeby zobaczyć co robi
- Próbuję namierzyć Maxa i Michela
- I co?
- I nic muszę poprosić naszego dobrego kumpla który namierzy ich
- Fajnie. Strasznie się boje o Lux, choć nie widziałam jej 3-4 lata
- Nie martw się uratujemy ją - przytulił mnie
- Mam taką nadzieje
- Czekaj zadzwonię do Luka czy nam pomoże - wstał, zabrał telefon i poszedł na balkon. Po 15 minutach wrócił uśmiechnięty.
- Przebierz się jedziemy do niego
- Teraz?
- No tak
- Okey - szczęśliwa wzięłam ubrania z szafy. Pobiegłam do toalety. Ubrałam się, związałam włosy w kucyka oraz zrobiłam lekki makijaż. Gotowa wyszłam z łazienki. Harry stał już gotowy. Zeszliśmy na dół . Powiedzieliśmy że jedziemy. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Droga minęła mi strasznie szybko. Zatrzymaliśmy się przy wielkiej villi. wysiedliśmy z auta. Harry zapukał do drzwi. Otworzył nam drzwi chłopak w blond włosach z kolczykiem w wardze. Strasznie był podobny do Nialla.
- Luke przyjacielu - Hazza przywitał się
- Witaj stary dawno się nie widzieliśmy
- Tak, a więc Luke to Alexa
- Miło mi jest ciebie poznać - podał mi dłoń którą nie pewnie uścisnęłam
- Mi ciebie również - uśmiechnęłam się do niego co on odwzajemnił
- Więc mam namierzyć twoją siostrę
- Tak
- Chodzie za mną - poszliśmy za Lukiem do wielkiego pokoju było tam strasznie dużo sprzętu. Loczek podał mu swojego laptopa. Coś w nim grzebał, coś tam jeszcze robił. Długo to trwało. Usiadłam sobie na czerwonej pufie. Strasznie mi się nudził, nie miała co ze sobą zrobić. Podeszłam do nich zobaczyć co robią.
- Mam - krzyknął uradowany blondyn - było to nadawane z starego magazynu na obrzeżach miasta
- Masz adres? - zapytałam
- Czekajcie zapisze wam - wziął kartkę i długopis zaczął spisywać adres
- Proszę - podał Harremu
- Luke nie wiem jak ci dziękować - łzy miałam w oczach przytuliłam go on również to uczynił
- Jeszcze raz dzięki - powiedział Harry
- Nie ma sprawy, polecam się na przyszłość
- Pa - pomachałam mu. Poszliśmy do auta. Nie mogę dalej w to uwierzyć że nie długo zobaczę moją siostrzyczkę. Wróciliśmy do domu. Zdążyliśmy akurat na kolację. Po skończonym posiłku poszłam do pokoju. Przebrałam sie w piżamę. Położyłam się. Po chwili zasnełam.
*** Oczami Harrego***
Udało się. Mamy adres. Muszę jeszcze Alexe nauczyć samoobrony i możemy ruszać na ratunek jej siostry. Z chłopakami ustalaliśmy plan. Gdy wszystko było uzgodnione. Poszedłem do sypialni. Alexa już samcznie spała. Przebrałem się i ostrożnie położyłem sie koło niej. Odałem się w ręce Morfeusza. Rano. Obudziłem Alexe aby szykowała się na trening. Za nim zaczeliśmy trening opowiedziałem jej o naszym planie. Zaczeliśmy trening. Dziewczyna dawała radę. Nie raz leżała ale szybko wstawała i oddawała ciosy.
5 godzin później...
*** Oczami Alexy ***
Była wykończona. To był chyba najdłuższy trening od jakiegoś tygodnia. Byłam coraz lepsza. Nie długo mieliśmy udać się na akcje ratunkową mojej siostry. Nie mogłam się doczekać.
_______________________________________
Więc tak oto nowy rozdział
Mam informację.
Jutro jadę na wycieczkę i nie będzie mnie.
Wrócę dopiero 12 lipca wieczorem.
Rozdział pojawi się dopiero 13.
Do zobaczenia ^.^
- Ile spałam - zapytałam się
- 1 godzinę
- Aha. A co robisz? - usiadłam bliżej Hazzy żeby zobaczyć co robi
- Próbuję namierzyć Maxa i Michela
- I co?
- I nic muszę poprosić naszego dobrego kumpla który namierzy ich
- Fajnie. Strasznie się boje o Lux, choć nie widziałam jej 3-4 lata
- Nie martw się uratujemy ją - przytulił mnie
- Mam taką nadzieje
- Czekaj zadzwonię do Luka czy nam pomoże - wstał, zabrał telefon i poszedł na balkon. Po 15 minutach wrócił uśmiechnięty.
- Przebierz się jedziemy do niego
- Teraz?
- No tak
- Okey - szczęśliwa wzięłam ubrania z szafy. Pobiegłam do toalety. Ubrałam się, związałam włosy w kucyka oraz zrobiłam lekki makijaż. Gotowa wyszłam z łazienki. Harry stał już gotowy. Zeszliśmy na dół . Powiedzieliśmy że jedziemy. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy. Droga minęła mi strasznie szybko. Zatrzymaliśmy się przy wielkiej villi. wysiedliśmy z auta. Harry zapukał do drzwi. Otworzył nam drzwi chłopak w blond włosach z kolczykiem w wardze. Strasznie był podobny do Nialla.
- Luke przyjacielu - Hazza przywitał się
- Witaj stary dawno się nie widzieliśmy
- Tak, a więc Luke to Alexa
- Miło mi jest ciebie poznać - podał mi dłoń którą nie pewnie uścisnęłam
- Mi ciebie również - uśmiechnęłam się do niego co on odwzajemnił
- Więc mam namierzyć twoją siostrę
- Tak
- Chodzie za mną - poszliśmy za Lukiem do wielkiego pokoju było tam strasznie dużo sprzętu. Loczek podał mu swojego laptopa. Coś w nim grzebał, coś tam jeszcze robił. Długo to trwało. Usiadłam sobie na czerwonej pufie. Strasznie mi się nudził, nie miała co ze sobą zrobić. Podeszłam do nich zobaczyć co robią.
- Mam - krzyknął uradowany blondyn - było to nadawane z starego magazynu na obrzeżach miasta
- Masz adres? - zapytałam
- Czekajcie zapisze wam - wziął kartkę i długopis zaczął spisywać adres
- Proszę - podał Harremu
- Luke nie wiem jak ci dziękować - łzy miałam w oczach przytuliłam go on również to uczynił
- Jeszcze raz dzięki - powiedział Harry
- Nie ma sprawy, polecam się na przyszłość
- Pa - pomachałam mu. Poszliśmy do auta. Nie mogę dalej w to uwierzyć że nie długo zobaczę moją siostrzyczkę. Wróciliśmy do domu. Zdążyliśmy akurat na kolację. Po skończonym posiłku poszłam do pokoju. Przebrałam sie w piżamę. Położyłam się. Po chwili zasnełam.
*** Oczami Harrego***
Udało się. Mamy adres. Muszę jeszcze Alexe nauczyć samoobrony i możemy ruszać na ratunek jej siostry. Z chłopakami ustalaliśmy plan. Gdy wszystko było uzgodnione. Poszedłem do sypialni. Alexa już samcznie spała. Przebrałem się i ostrożnie położyłem sie koło niej. Odałem się w ręce Morfeusza. Rano. Obudziłem Alexe aby szykowała się na trening. Za nim zaczeliśmy trening opowiedziałem jej o naszym planie. Zaczeliśmy trening. Dziewczyna dawała radę. Nie raz leżała ale szybko wstawała i oddawała ciosy.
5 godzin później...
*** Oczami Alexy ***
Była wykończona. To był chyba najdłuższy trening od jakiegoś tygodnia. Byłam coraz lepsza. Nie długo mieliśmy udać się na akcje ratunkową mojej siostry. Nie mogłam się doczekać.
_______________________________________
Więc tak oto nowy rozdział
Mam informację.
Jutro jadę na wycieczkę i nie będzie mnie.
Wrócę dopiero 12 lipca wieczorem.
Rozdział pojawi się dopiero 13.
Do zobaczenia ^.^
sobota, 27 czerwca 2015
Rozdział 10
Rano nie miałam na nic ochoty. Harrego nie było. Gdy tak sobie leżałam do pokoju wszedł Hazza był mega poważny, ubrany w różne ochraniacze. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Podszedł do mnie. Podniósł mnie, przerzucił mnie przez ramie.
- Harry co ty wyrabiasz
- Zaczynamy trening
- Daj mi się ubrać
- Na sali się ubierzesz - Zaniósł mnie do jakieś sali. Nie była za duża, ani za mała. Ściany były koloru żółtego, a podłoga był pokryta jasnymi panelami.
- Ubierz się w to masz 5 minut - Loczek podał mi ciuchy i gdzieś zniknoł. Postanowiłam się ubrać. Ubrana czekałam nie było z jakieś 10 minut. Zaczełam se chodzić po sali. Nagle poczułam że ktoś chce mnie udusić. Zaczęłam się wyrywać. Postanowiłam użyć starej metody. Kopnęłam tego kogoś w krocze. Gdy mnie puścił wykorzystałam to i oddaliłam się. Okazało się że to był Harry.
- Boże nic ci nie jest
- Brawo
- Za co?
- Za obronę ale to dużo ci nie pomoże
- Czemu ty to zrobiłeś
- Musisz być na wszystko przygotowana nie wiadomo kiedy cię ktoś zatakuje
- Nie masz pojęcia jak się przestraszyłam
- Oto właśnie chodzi. Koniec gadania ćwiczymy dalej.
Po 2 godzinach byłam taka oblała. Za każdym razem gdy atakowałam Harrego lądowałam na ziemi.
Chłopak pokazywał mi różne chwyty. Ale i tak później lądowałam na ziemi.
- Błagam zróbym przerwę
- Dawaj dalej ćwiczymy
- Tylko 5 minut
- Dobra - po tych słowach poszłam do kuchni po wodę.
Wypiłam prawie całą butelkę wody. Do pomieszczenia weszła Emily.
- Alexa coś się stało
- Trenuje z Harrym aż tak strasznie wyglądam?
- A to dlatego
- Wszystko mnie boli
- Obmyj sobie usta z krwi
- Okey - poszłam do łazienki. Przemyłam sobie twarz wodą. Moja twarz wyglądała tak jak Max mnie pobił po tym gdy kazał mi żebym zrobiła mu loda, a zamiast tego ugryzłam go. Jeszcze skorzystałam z kibelka i wróciłam na sale. Na sali był postawiony worek treningowy. Harry podszedł do mnie i podał rękawiczki.
- Wal w ten worek
- Po co?
- Po to abyś się pytała. Rób co ci karzę bo spotka się kara
- Niby jaka?
- Chcesz się przekonać?
- Nie
- To rób co ci karzę - ubrałam rękawiczki i zaczęła walić.
- Co ty robisz?
- No to co mi kazałeś - nie wiedziała o co mu chodzi
- Miałaś walić w ten worek
- A co niby robię?
- Daj pokaże ci jak to się robi - wziął rękawiczki. Jak zaczął walić myślałam że ten worek zaraz się rozwali.
- Teraz ty tak zrób
- Nie umiem
- Umiesz. Pomyśl że to twój największy wróg - oczywiście wiadomo kto to był. Zaczęłam walić nie myslałam o niczym. Kątem oka widziałam że Harry jest zadowolony.
- Na dzisiaj koniec. Jutro o tej samej porze masz byc na treningu
- A jeśli się spóźnię?
- To spotka cię kara
- O boże
- Teraz idź się umyć przyda ci się
- Tobie też
- Bardzo śmieszne
Poszłam do łazienki. Postanowiłam trochę poleżeć w wannie. Uwielbiałam tak się wylegiwać. Byłam cholernie zmęczona. Nie miałam siły na nic. Po skończonej kąpieli udałam się do kuchni w zamiarze zjedzenia czegoś. W kuchni był Zayn oraz Liam. Podeszłam do lodówki i wyciągłam z niej jogurt i poszłam do salonu. Siedzieli tam Niall, Harry, Emily, Daniell oraz Elounor. Usiadłam koło nich. Oglądali jakiś tele-show. Z kuchni dochodziły śliczne zapachy. Za pewnie Liam z Zaynem robią obiad. Po chwili usłyszeliśmy burczenie, a dochodziło ono z brzucha Nialla
- No co tak się patrzycie głodny jestem - zrobił oburzoną minę a my zaczęliśmy się śmiać. Była ciekawa co na obiad. Poszłam do kuchni. Chłopaki latali po niej nie wiedzieli w co ręce wsadzić.
- Pomóc wam?
- Pewnie nakryj do stołu - powiedział Liam. Więc tak zrobiłam. Podeszłam do kredensu. Wciagnęłam z niej talerze z szuflady wciągłam sztucice. Wszystko ładnie postawiłam na stole. Gdy skończyłam stół wyglądał ślicznie. Zawołałam wszystkich. Zasiedliśmy do stołu. Na obiad była lazania. Liam i Zayn umieli bardzo dobrze gotować, nie rozumiem czemu zostali gangsterami, a nie kucharzami ale to ich sprawa. Po skończonym posiłku. Poszłam do ogrodu. Udałam sie na hamak. Położyłam się i po chwili leżenia zasnełam.
________________________________
No to mamy rozdział 10
Kochani wogóle nie komentujecie.
Proszę aby pod tym rozdziałem znalazło się więcej niż jeden komentarz
Do zobaczenia ^.^
- Harry co ty wyrabiasz
- Zaczynamy trening
- Daj mi się ubrać
- Na sali się ubierzesz - Zaniósł mnie do jakieś sali. Nie była za duża, ani za mała. Ściany były koloru żółtego, a podłoga był pokryta jasnymi panelami.
- Ubierz się w to masz 5 minut - Loczek podał mi ciuchy i gdzieś zniknoł. Postanowiłam się ubrać. Ubrana czekałam nie było z jakieś 10 minut. Zaczełam se chodzić po sali. Nagle poczułam że ktoś chce mnie udusić. Zaczęłam się wyrywać. Postanowiłam użyć starej metody. Kopnęłam tego kogoś w krocze. Gdy mnie puścił wykorzystałam to i oddaliłam się. Okazało się że to był Harry.
- Boże nic ci nie jest
- Brawo
- Za co?
- Za obronę ale to dużo ci nie pomoże
- Czemu ty to zrobiłeś
- Musisz być na wszystko przygotowana nie wiadomo kiedy cię ktoś zatakuje
- Nie masz pojęcia jak się przestraszyłam
- Oto właśnie chodzi. Koniec gadania ćwiczymy dalej.
Po 2 godzinach byłam taka oblała. Za każdym razem gdy atakowałam Harrego lądowałam na ziemi.
Chłopak pokazywał mi różne chwyty. Ale i tak później lądowałam na ziemi.
- Błagam zróbym przerwę
- Dawaj dalej ćwiczymy
- Tylko 5 minut
- Dobra - po tych słowach poszłam do kuchni po wodę.
Wypiłam prawie całą butelkę wody. Do pomieszczenia weszła Emily.
- Alexa coś się stało
- Trenuje z Harrym aż tak strasznie wyglądam?
- A to dlatego
- Wszystko mnie boli
- Obmyj sobie usta z krwi
- Okey - poszłam do łazienki. Przemyłam sobie twarz wodą. Moja twarz wyglądała tak jak Max mnie pobił po tym gdy kazał mi żebym zrobiła mu loda, a zamiast tego ugryzłam go. Jeszcze skorzystałam z kibelka i wróciłam na sale. Na sali był postawiony worek treningowy. Harry podszedł do mnie i podał rękawiczki.
- Wal w ten worek
- Po co?
- Po to abyś się pytała. Rób co ci karzę bo spotka się kara
- Niby jaka?
- Chcesz się przekonać?
- Nie
- To rób co ci karzę - ubrałam rękawiczki i zaczęła walić.
- Co ty robisz?
- No to co mi kazałeś - nie wiedziała o co mu chodzi
- Miałaś walić w ten worek
- A co niby robię?
- Daj pokaże ci jak to się robi - wziął rękawiczki. Jak zaczął walić myślałam że ten worek zaraz się rozwali.
- Teraz ty tak zrób
- Nie umiem
- Umiesz. Pomyśl że to twój największy wróg - oczywiście wiadomo kto to był. Zaczęłam walić nie myslałam o niczym. Kątem oka widziałam że Harry jest zadowolony.
- Na dzisiaj koniec. Jutro o tej samej porze masz byc na treningu
- A jeśli się spóźnię?
- To spotka cię kara
- O boże
- Teraz idź się umyć przyda ci się
- Tobie też
- Bardzo śmieszne
Poszłam do łazienki. Postanowiłam trochę poleżeć w wannie. Uwielbiałam tak się wylegiwać. Byłam cholernie zmęczona. Nie miałam siły na nic. Po skończonej kąpieli udałam się do kuchni w zamiarze zjedzenia czegoś. W kuchni był Zayn oraz Liam. Podeszłam do lodówki i wyciągłam z niej jogurt i poszłam do salonu. Siedzieli tam Niall, Harry, Emily, Daniell oraz Elounor. Usiadłam koło nich. Oglądali jakiś tele-show. Z kuchni dochodziły śliczne zapachy. Za pewnie Liam z Zaynem robią obiad. Po chwili usłyszeliśmy burczenie, a dochodziło ono z brzucha Nialla
- No co tak się patrzycie głodny jestem - zrobił oburzoną minę a my zaczęliśmy się śmiać. Była ciekawa co na obiad. Poszłam do kuchni. Chłopaki latali po niej nie wiedzieli w co ręce wsadzić.
- Pomóc wam?
- Pewnie nakryj do stołu - powiedział Liam. Więc tak zrobiłam. Podeszłam do kredensu. Wciagnęłam z niej talerze z szuflady wciągłam sztucice. Wszystko ładnie postawiłam na stole. Gdy skończyłam stół wyglądał ślicznie. Zawołałam wszystkich. Zasiedliśmy do stołu. Na obiad była lazania. Liam i Zayn umieli bardzo dobrze gotować, nie rozumiem czemu zostali gangsterami, a nie kucharzami ale to ich sprawa. Po skończonym posiłku. Poszłam do ogrodu. Udałam sie na hamak. Położyłam się i po chwili leżenia zasnełam.
________________________________
No to mamy rozdział 10
Kochani wogóle nie komentujecie.
Proszę aby pod tym rozdziałem znalazło się więcej niż jeden komentarz
Do zobaczenia ^.^
poniedziałek, 22 czerwca 2015
Rozdział 9
- Mamy nadzieje że ją poznajesz - kamera odwróciła się i moim oczom ukazała się... MOJA SIOSTRA. Moje oczy napełniły się łzami. Tam była moja siostra miała opuszczoną głowę.
- Lux - powiedziała drżącym głosem dziewczynka podniosła głowę popatrzyła na mnie i zaczeła szlochać
- Alexa to ty - powiedział nie pewnie do mnie
- Tak to ja siostrzyczko
- Alexa pomóż mi błagam Cię - zaczeła płakać
- Nie bój się uratuje Cię - na ekranie pojawił się Max z pistoletem w ręce gdy to zobaczyłam
- Nie rób jej krzywdy - krzyknęłam
- Haha widzę że zależy Ci na niej - zaśmiał się Michel
- Spróbuj jej coś zrobić to jak cię znajde to ci nogi z dupy powyrywam - była wściekła miałam ochotę go zabić. Max podszedł do niej i walną ją z pięści w twarz Lux krzykła i płakała
- Do zobaczenia - powiedział to i się rozłączył. Wybiegła ze salonu. Pobiegłam do ogrodu. Padłam na ziemię i zaczełam płakać. Ona jest niczemu winna. Dlaczego ona? Moja biedna siostra muszę ją uratować! Poczułam jak ktoś mnie podnosi. Wiedziałam że to Harry wtuliłam się w niego i zaczęłam płakać. Chłopak tulił mnie i uspokajał ale i tak to nie pomagało.
- Obiecuje ci Alexa że uratuje twoją siostrę jak będę tylko mógł - powiedział to popaczyłam na niego on się lekko uśmiechnął
- Ja też chce jej pomóc
- Alexa nie dasz rady
- Dam radę
- Byś musiała nauczyć się bić a ty nie wyglądasz na taką osobę
- Harry dla Lux zrobię wszystko i proszę cie naucz mnie jak się bić i bronić
- No nie wiem
- Błagam cię
- Ale żebyś umiała to byśmy musieli codziennie ćwiczyć
- Dla mnie okey ja tam mogę
- Ale to nie jest takie łatwe nie dasz sobie rady dziewczyny nie dawały sobie rady na treningach
- Ja dam rade
- Wiesz że mogę ci zrobić krzywdę
- Wiem ale chcę to dla jej zrobić. Chcę być przygotowana
- Dobrze zaczynamy od jutra - przytuliłam go
- Dziękuje
- Nie ma za co księżniczko - wróciliśmy do salonu. Dziewczyny przytuliły mnie, chłopaki również. Chcieliśmy obejrzeć po krótkiej dyskusji wypadło na komedię "Co zdarzyło się w Las Vegas?". Po filmie poszłam do kuchni w zamiarze zrobienia sobie herbaty. Gdy czekałam aż woda się zagrzeje zaczął ktoś mnie łaskotać a tym osobnikiem był Niall on uwielbiał mnie łaskotać.
- Niall przestań
- Musze poprawić ci humor
- Błagam przestań - ze śmiechu aż płakałam. Gdy przestał mnie łaskotać postanowiłam się odegrać. Rzuciłam się na niego i zaczęłam go łaskotać. Do kuchni wpadł Louis. Śmiał się z nas. ruszył w moim kierunku i zaczął mnie łaskotać. Leżeliśmy na podłodze śmiejąc się. Odechciało mi się herbaty. Poszłam do sypialni. Wyszłam na balkon. Chciałam to wszystko przemyśleć. Nie widziałam siostry 3-4 lata. Nie wiem wogóle co się działo przez ten czas. Będę musiała ją o to wszystko popytać. Musze ją uratować od jutro będę ciężko ćwiczyć. Szczerze to się trochę boje.
- O czym tak myślisz - koło mnie stanął Harry
- O wszystkim
- Nie martw się wszystko będzie dobrze
- Mam taką nadzieje
- Boisz się jutrzejszego treningu?
- Szczerze? To tak, ale zrobię to dla mojej siostry - nic nie powiedział tylko mnie przytulił.
___________________________________
Więc tak się stało.
Jak myślicie Alexa da sobie radę na treningach? Czy uda im się uratować Lux a może ktoś im w tym przeszkodzi?
Dowiecie się tego w kolejnych rozdziałach.
Mam pytanie: Czy chcecie być informowani o nowych rozdziałach? Napiszcie w komentarzu.
Do zobaczenia ^.^
- Lux - powiedziała drżącym głosem dziewczynka podniosła głowę popatrzyła na mnie i zaczeła szlochać
- Alexa to ty - powiedział nie pewnie do mnie
- Tak to ja siostrzyczko
- Alexa pomóż mi błagam Cię - zaczeła płakać
- Nie bój się uratuje Cię - na ekranie pojawił się Max z pistoletem w ręce gdy to zobaczyłam
- Nie rób jej krzywdy - krzyknęłam
- Haha widzę że zależy Ci na niej - zaśmiał się Michel
- Spróbuj jej coś zrobić to jak cię znajde to ci nogi z dupy powyrywam - była wściekła miałam ochotę go zabić. Max podszedł do niej i walną ją z pięści w twarz Lux krzykła i płakała
- Do zobaczenia - powiedział to i się rozłączył. Wybiegła ze salonu. Pobiegłam do ogrodu. Padłam na ziemię i zaczełam płakać. Ona jest niczemu winna. Dlaczego ona? Moja biedna siostra muszę ją uratować! Poczułam jak ktoś mnie podnosi. Wiedziałam że to Harry wtuliłam się w niego i zaczęłam płakać. Chłopak tulił mnie i uspokajał ale i tak to nie pomagało.
- Obiecuje ci Alexa że uratuje twoją siostrę jak będę tylko mógł - powiedział to popaczyłam na niego on się lekko uśmiechnął
- Ja też chce jej pomóc
- Alexa nie dasz rady
- Dam radę
- Byś musiała nauczyć się bić a ty nie wyglądasz na taką osobę
- Harry dla Lux zrobię wszystko i proszę cie naucz mnie jak się bić i bronić
- No nie wiem
- Błagam cię
- Ale żebyś umiała to byśmy musieli codziennie ćwiczyć
- Dla mnie okey ja tam mogę
- Ale to nie jest takie łatwe nie dasz sobie rady dziewczyny nie dawały sobie rady na treningach
- Ja dam rade
- Wiesz że mogę ci zrobić krzywdę
- Wiem ale chcę to dla jej zrobić. Chcę być przygotowana
- Dobrze zaczynamy od jutra - przytuliłam go
- Dziękuje
- Nie ma za co księżniczko - wróciliśmy do salonu. Dziewczyny przytuliły mnie, chłopaki również. Chcieliśmy obejrzeć po krótkiej dyskusji wypadło na komedię "Co zdarzyło się w Las Vegas?". Po filmie poszłam do kuchni w zamiarze zrobienia sobie herbaty. Gdy czekałam aż woda się zagrzeje zaczął ktoś mnie łaskotać a tym osobnikiem był Niall on uwielbiał mnie łaskotać.
- Niall przestań
- Musze poprawić ci humor
- Błagam przestań - ze śmiechu aż płakałam. Gdy przestał mnie łaskotać postanowiłam się odegrać. Rzuciłam się na niego i zaczęłam go łaskotać. Do kuchni wpadł Louis. Śmiał się z nas. ruszył w moim kierunku i zaczął mnie łaskotać. Leżeliśmy na podłodze śmiejąc się. Odechciało mi się herbaty. Poszłam do sypialni. Wyszłam na balkon. Chciałam to wszystko przemyśleć. Nie widziałam siostry 3-4 lata. Nie wiem wogóle co się działo przez ten czas. Będę musiała ją o to wszystko popytać. Musze ją uratować od jutro będę ciężko ćwiczyć. Szczerze to się trochę boje.
- O czym tak myślisz - koło mnie stanął Harry
- O wszystkim
- Nie martw się wszystko będzie dobrze
- Mam taką nadzieje
- Boisz się jutrzejszego treningu?
- Szczerze? To tak, ale zrobię to dla mojej siostry - nic nie powiedział tylko mnie przytulił.
___________________________________
Więc tak się stało.
Jak myślicie Alexa da sobie radę na treningach? Czy uda im się uratować Lux a może ktoś im w tym przeszkodzi?
Dowiecie się tego w kolejnych rozdziałach.
Mam pytanie: Czy chcecie być informowani o nowych rozdziałach? Napiszcie w komentarzu.
Do zobaczenia ^.^
piątek, 19 czerwca 2015
Rozdział 8
INFORMACJA POD ROZDZIAŁEM
Strasznie się nudziłam. Zaczęłam chodzić po pokoju. Coś przykuło moją uwagę. Gdy podniosłam przestraszyłam się. Był to pistolet. Nie wiem po co Harremu pistolet w pokoju. Rozumiem że jest w gangu ale pistolet trzymać w pokoju w dodatku pod łóżkiem to chore. Usłyszałam że ktoś się zbliża. Broń szybko odłożyłam na swoje miejsce. Do pokoju wszedł zadowolony Harry.
- Widzisz żyję
- To bardzo się ciesze- usiadłam na łóżku. Chłopak zrobił to samo. Zaczął jeździć ręką po mojej nodze. Rękę swoją wsadził pod moje spodenki zaczoł palcami przez moje majtki drażnić moją małą. Miała zamiar wsadzic rękę pod majtki ale wziełam ją.
- Nie jestem gotowa. Przepraszam
- Nie przepraszaj rozumiem. Robi się późno chodź spać. - rozebrał się do samych bokserek. Wszedł do łóżka. Przytuliłam się do niego, a on pocałował mnie w głowe. Zasnełam.
***Oczami Harrego***
Była 2 w nocy, a ja nie mogłem zasnąć. Alexa gdy spała wyglądała tak uroczo... Harry ogarnij się ty nie możesz się zakochać najważniejsze są tylko i wyłącznie wyścigi, a nie dziewczyny. Jedna na jedną noc i niech spada. Tak mówił mój mózg. Tak to prawda zawsze miałem dziewczyny na jedną noc same skakiwały mi do łóżka. Ale Alexa nie jest takie jak one ona ma coś w sobie co mnie do niej przyciąga. Jako jedna mi odmówiła sexu rozumiem ją została zgwałcona jako 15-sto latka i to z facetem, który ją porwał. Współczuje jej. Popatrzyłem na nią wyglądała tak bezbronie. Nie rozumiem jak ktoś mógl zrobić jej takie coś. Przyciąglołem ją bliżej siebie ona się we mnie wtuliła i zasnołem. Wstałem bardzo wcześnie była godzina 8:05. Postanowiłem wstać. Alexa jeszcze spała, ten widok był uroczy. Postanowiłem zrobić jej niespodziankę i zrobić nam śniadanie. Gdy znalazłem się w kuchni nie wiedziałem co mogę dla niej zrobić. Zdecydowałem się na naleśniczki amerykańskie z owocami. Zajeło mi to około 30 min. Ze śnaidaniem udałem się do sypialni. Alexa jeszcze spała. Śniadanie położyłem na szafkę nocną i postanowiłem obudzić Alexe. Zaczołem ją łaskotać ta zaczeła się śmiać i dostałem od niej poduszką w łeb.
- Widzę że moja księżniczka się obudziła
- Tak w bardzo brutalny sposób - zaśmiała się
- Więc na przeprosiny zrobiłem śniadanie - usiadłem koło niej i podałem jej.. Uśmiechnęła się i zaczeliśmy jeść.
- Ale ty świetnie gotujesz
- Dzięki - odłożyłem naczynia na stolik
- Idem się umyć
- Okey to czekam - powiedziawszy to dziewczyna zniknęła za drzwiami łazienki.
*** Oczami Alexy ***
Umyta, wymalowana i ubrana wyszłam z łazienki. Harry leżał na łóżku. Podszedł do mnie i poszliśmy do salonu. W salonie wszyscy siedzieli na sofie i oglądali coś. Dosiedliśmy się. Loczek odpalił laptopa. Na ekranie pokazało się że ktoś do niego dzwonił odebrał. Na ekranie pokazał się mój największy koszmar Max i Michel.
- Witam Cię drogi Stylesie i śliczną panią Wolf - odezwał się Max
- Czego chcesz - syknął Harry
- Spokojnie mamy coś dla Alexy - powiedział Max
- Mamy nadzieje że ją poznajesz - kamera odwróciła się i moim oczom ukazała się...
___________________________________________
Witam was w 8 rozdziale.
Chciałabym, żeby każdy kto przeczytał skomentował ten posta chociaż głupią kropką.
Doceńcie moją pracę i skomentujcie! Zajmie to wam tylko sekundę.
Nie wiem czy dalej mam pisać tego bloga skoro nie ma komentarzy.
Licze na komentarze
Do zobaczenia ^.^
Strasznie się nudziłam. Zaczęłam chodzić po pokoju. Coś przykuło moją uwagę. Gdy podniosłam przestraszyłam się. Był to pistolet. Nie wiem po co Harremu pistolet w pokoju. Rozumiem że jest w gangu ale pistolet trzymać w pokoju w dodatku pod łóżkiem to chore. Usłyszałam że ktoś się zbliża. Broń szybko odłożyłam na swoje miejsce. Do pokoju wszedł zadowolony Harry.
- Widzisz żyję
- To bardzo się ciesze- usiadłam na łóżku. Chłopak zrobił to samo. Zaczął jeździć ręką po mojej nodze. Rękę swoją wsadził pod moje spodenki zaczoł palcami przez moje majtki drażnić moją małą. Miała zamiar wsadzic rękę pod majtki ale wziełam ją.
- Nie jestem gotowa. Przepraszam
- Nie przepraszaj rozumiem. Robi się późno chodź spać. - rozebrał się do samych bokserek. Wszedł do łóżka. Przytuliłam się do niego, a on pocałował mnie w głowe. Zasnełam.
***Oczami Harrego***
Była 2 w nocy, a ja nie mogłem zasnąć. Alexa gdy spała wyglądała tak uroczo... Harry ogarnij się ty nie możesz się zakochać najważniejsze są tylko i wyłącznie wyścigi, a nie dziewczyny. Jedna na jedną noc i niech spada. Tak mówił mój mózg. Tak to prawda zawsze miałem dziewczyny na jedną noc same skakiwały mi do łóżka. Ale Alexa nie jest takie jak one ona ma coś w sobie co mnie do niej przyciąga. Jako jedna mi odmówiła sexu rozumiem ją została zgwałcona jako 15-sto latka i to z facetem, który ją porwał. Współczuje jej. Popatrzyłem na nią wyglądała tak bezbronie. Nie rozumiem jak ktoś mógl zrobić jej takie coś. Przyciąglołem ją bliżej siebie ona się we mnie wtuliła i zasnołem. Wstałem bardzo wcześnie była godzina 8:05. Postanowiłem wstać. Alexa jeszcze spała, ten widok był uroczy. Postanowiłem zrobić jej niespodziankę i zrobić nam śniadanie. Gdy znalazłem się w kuchni nie wiedziałem co mogę dla niej zrobić. Zdecydowałem się na naleśniczki amerykańskie z owocami. Zajeło mi to około 30 min. Ze śnaidaniem udałem się do sypialni. Alexa jeszcze spała. Śniadanie położyłem na szafkę nocną i postanowiłem obudzić Alexe. Zaczołem ją łaskotać ta zaczeła się śmiać i dostałem od niej poduszką w łeb.
- Widzę że moja księżniczka się obudziła
- Tak w bardzo brutalny sposób - zaśmiała się
- Więc na przeprosiny zrobiłem śniadanie - usiadłem koło niej i podałem jej.. Uśmiechnęła się i zaczeliśmy jeść.
- Ale ty świetnie gotujesz
- Dzięki - odłożyłem naczynia na stolik
- Idem się umyć
- Okey to czekam - powiedziawszy to dziewczyna zniknęła za drzwiami łazienki.
*** Oczami Alexy ***
Umyta, wymalowana i ubrana wyszłam z łazienki. Harry leżał na łóżku. Podszedł do mnie i poszliśmy do salonu. W salonie wszyscy siedzieli na sofie i oglądali coś. Dosiedliśmy się. Loczek odpalił laptopa. Na ekranie pokazało się że ktoś do niego dzwonił odebrał. Na ekranie pokazał się mój największy koszmar Max i Michel.
- Witam Cię drogi Stylesie i śliczną panią Wolf - odezwał się Max
- Czego chcesz - syknął Harry
- Spokojnie mamy coś dla Alexy - powiedział Max
- Mamy nadzieje że ją poznajesz - kamera odwróciła się i moim oczom ukazała się...
___________________________________________
Witam was w 8 rozdziale.
Chciałabym, żeby każdy kto przeczytał skomentował ten posta chociaż głupią kropką.
Doceńcie moją pracę i skomentujcie! Zajmie to wam tylko sekundę.
Nie wiem czy dalej mam pisać tego bloga skoro nie ma komentarzy.
Licze na komentarze
Do zobaczenia ^.^
czwartek, 18 czerwca 2015
Powracam ^.^
Więc wszystkich witam. Przepraszam że mnie nie było przez ten czas. Nie miałam internetu. Wiem że to nie wytłumaczenie ale wiecie jak to jest. Mam rozdziały na przód. Jutro albo dzisiaj wieczorem dodam rozdział.
Chciałabym, żeby każdy kto przeczytał skomentował ten posta chociaż głupią kropką.
Doceńcie moją pracę i skomentujcie! Zajmie to wam tylko sekundę.
Chciałabym, żeby każdy kto przeczytał skomentował ten posta chociaż głupią kropką.
Doceńcie moją pracę i skomentujcie! Zajmie to wam tylko sekundę.
czwartek, 21 maja 2015
Rozdział 7
Weszłyśmy do domu całe w zakupach, a chłopaki siedzieli i o czymś dyskutowali. Wszystko zaniosłyśmy do kuchni. Zakupy rozpakowaliśmy w śmiechu. Postanowiłam że pójdę do sypialni. Gdy już tam byłam, postanowiłam wziąść ciepłą kąpiel. Gdy miałam już rozbirać sie, usłyszałam że ktoś wszedł do pokoju i kieruje się w strone łazienki. W drzwiach stanoł Hazza i śmiał się ze mnie. Za pewne strzeliłam buraka.
- Widzę że ktoś ma ochotę wylegiwać się w wannie
- A co nie można
- Można, można - zaczęliśmy się śmiać i wyszedł. Ja rozebrałam się weszłam do wanny. Gdy skończyłam się wylegiwać,ubrana wyszłam do pokoju. Na łóżku siedział Harry z laptopem. Nudziło mi się więc skierowałam sie w strone półki z książkami nie wiedziałam co wziąć.
- Co tam szukasz?
- Książki
- Serio?
- A co?
- Nic. Aż tak Ci się nudzi że chcesz czytać
- No tak a masz inny pomysł.
- A mam. Chodź tu to obejrzymy film.
- Jaki?
- Kac Vegas
- Okey - usiadłam obok Harrego i zaczęliśmy oglądać. Film był świetny.
Po filmie zaczeliśmy rozmawiać na różne tematy. Do pokoju nagle wpadł Louis z telefonem
- Hazza do ciebie
- A czy to ważne? - zapytał
- Tak - westchnął i wstał
- Poczekaj - powiedział idąc do Louisa po telefon i poszedł na balkon. Rozmowa długo nie trwała. Był trochę zdenerowowany. Wyciągnął jakieś rzeczy i poszedł do łazienki. Nie miałam pojęcia o co chodzi. Nagle chłopak wyszedł ubrany jak prawdziwy gangster, przestraszyłam się go. Jakbym go nie znała na pewno uciekłabym z krzykiem.
- Jak wyglądam? - wstałam i obejrzałam go dokładnie
- Strasznie ale również zajebiście - podszedł do mnie i popchał na łóżko w wyniku tego upadłam na nie on korzystając z tego pochylił się nad mną. Nie powiem że się go wystraszyłam. On to najwyraźniej zobaczył bo zaczął się śmiać.
- Co się śmiejesz?
- Boisz mnie prawda
- Nniee...
- To czemu się jąkasz?? - nie odpowiedziałam. Wstał ze mnie poszłam w jego ślady.
- Gdzie idziesz??
- Na wyścig
- Jaki?
- A na jaki mogę iść??
- Nie odpowiada się pytaniem na pytanie
- Nie pyskuj kochanie bo źle się to dla ciebie skończy - przeszły mnie dreszczy
- Po co idziesz na ten wyścig? Po paczeć jak się ścigają?
- Nie. Ja będę się ścigać - gdy to powiedział przestraszyłam się
- Dobra muszę już iść bo się spóźnię
- Harry błagam uważaj na siebie
- Mała nie bój się o mnie nic mi nie będzie - wyszedł zostawiając mnie samą. wybiegłam za nim.
- Hazzz czekaj - on odwrócił się
- Co chcesz?
- Chce iść z Tobą
- Pojebało Cię już do reszty
- Chce zaobaczyć jak jeździsz
- Nie Alexa
- Ale...
- Nie ma żadnego ale. Koniec i kropka
- Czemu nie mogę??
- Chcesz spotkać Maxa lub Michela??
-Nie
- Więc marsz do pokoju a jak nie to zamknę cię w piwnicy - prychłam i poszłam do pokoju.
___________________________________________________
Ej co się dzieje czemu nie komentujecie pod ostatnim rozdziałem był tylko1 kom
Napiszcie co brakuje wy tym opowiadaniu chce wiedzieć
3 komentarze= kolejny rozdział
- Widzę że ktoś ma ochotę wylegiwać się w wannie
- A co nie można
- Można, można - zaczęliśmy się śmiać i wyszedł. Ja rozebrałam się weszłam do wanny. Gdy skończyłam się wylegiwać,ubrana wyszłam do pokoju. Na łóżku siedział Harry z laptopem. Nudziło mi się więc skierowałam sie w strone półki z książkami nie wiedziałam co wziąć.
- Co tam szukasz?
- Książki
- Serio?
- A co?
- Nic. Aż tak Ci się nudzi że chcesz czytać
- No tak a masz inny pomysł.
- A mam. Chodź tu to obejrzymy film.
- Jaki?
- Kac Vegas
- Okey - usiadłam obok Harrego i zaczęliśmy oglądać. Film był świetny.
Po filmie zaczeliśmy rozmawiać na różne tematy. Do pokoju nagle wpadł Louis z telefonem
- Hazza do ciebie
- A czy to ważne? - zapytał
- Tak - westchnął i wstał
- Poczekaj - powiedział idąc do Louisa po telefon i poszedł na balkon. Rozmowa długo nie trwała. Był trochę zdenerowowany. Wyciągnął jakieś rzeczy i poszedł do łazienki. Nie miałam pojęcia o co chodzi. Nagle chłopak wyszedł ubrany jak prawdziwy gangster, przestraszyłam się go. Jakbym go nie znała na pewno uciekłabym z krzykiem.
- Jak wyglądam? - wstałam i obejrzałam go dokładnie
- Strasznie ale również zajebiście - podszedł do mnie i popchał na łóżko w wyniku tego upadłam na nie on korzystając z tego pochylił się nad mną. Nie powiem że się go wystraszyłam. On to najwyraźniej zobaczył bo zaczął się śmiać.
- Co się śmiejesz?
- Boisz mnie prawda
- Nniee...
- To czemu się jąkasz?? - nie odpowiedziałam. Wstał ze mnie poszłam w jego ślady.
- Gdzie idziesz??
- Na wyścig
- Jaki?
- A na jaki mogę iść??
- Nie odpowiada się pytaniem na pytanie
- Nie pyskuj kochanie bo źle się to dla ciebie skończy - przeszły mnie dreszczy
- Po co idziesz na ten wyścig? Po paczeć jak się ścigają?
- Nie. Ja będę się ścigać - gdy to powiedział przestraszyłam się
- Dobra muszę już iść bo się spóźnię
- Harry błagam uważaj na siebie
- Mała nie bój się o mnie nic mi nie będzie - wyszedł zostawiając mnie samą. wybiegłam za nim.
- Hazzz czekaj - on odwrócił się
- Co chcesz?
- Chce iść z Tobą
- Pojebało Cię już do reszty
- Chce zaobaczyć jak jeździsz
- Nie Alexa
- Ale...
- Nie ma żadnego ale. Koniec i kropka
- Czemu nie mogę??
- Chcesz spotkać Maxa lub Michela??
-Nie
- Więc marsz do pokoju a jak nie to zamknę cię w piwnicy - prychłam i poszłam do pokoju.
___________________________________________________
Ej co się dzieje czemu nie komentujecie pod ostatnim rozdziałem był tylko1 kom
Napiszcie co brakuje wy tym opowiadaniu chce wiedzieć
3 komentarze
poniedziałek, 18 maja 2015
Rozdział 6
Gdy się obudziłem Alexy nie było koło mnie. Trochę się przestraszyłem. Gdy chciałem wstać Alexa wyszła z łazienki w samym ręczniku. Gdy się odwróciła w moją wystraszyła się, a ja zaczołem się śmiać.
- Ale mnie wystraszyłeś - odp. Alex śmiejąc się
- Aż tak strasznie wyglądam?
- Nie haha ale myślałam że jeszcze śpisz
- No widzisz już nie śpie
Wzięła ubrania i znikła w łazience. Dziewczyna wyszła z łazienki ubrana w sukienkę w kwiatki na ramiączkach. Uśmiechnąłem się na jej widok. Wziąłem przygotowane ubrania i poszłem do łazienki. Wziołem prysznic, ubrany wyszłem z łazienki. Widziałem że Alexa jest na balkonie. Stała przy poręczy i wpatrywała się w krajobraz. Była zamyślona. Podszedłem do niej i ją przytuliłem od tył. Dziewczyna podsoczyła i tak staliśmy do póki do pokoju nie wpadł Niall.
- Co tak stoicie gołąbki?- zapytał się Niall
- A co nie można - odp. dziewczyna
- Można ale śniadanie czeka
- Już idziemy - odpowiedziałem
Poszliśmy na dół. Wszyscy już siedzieli. Na śniadanie były naleśniki, które przyrządził Liam. Po skończonym posiłku poszłem z chłopakami do salonu, dziewczyny poszły do ogrodu.
***Oczami Alexy***
Poszliśmy z dziewczynami do ogródka. Słońce świeciło. Uwielbiam lato. To mój ulubiona pora roku. Gdy byłam u Maxa nie miałam tak jak teraz. Dziękuje Bogu że jestem tu z chłopakami i dziewczynami. Wczorajsza impreza była straszna. Był tam Michel. Boje się że zadzwoni do Maxa i powie gdzie jestem. To będzie po mnie. Nie chce tam wracać . Co tam przeżyłam to przechodzi ludzkie pojęcie. To były najgorsze lata mojego życie. Czasami się zastanawiam co robią moi rodzice i siostra, czy tęsknią za mną, a może już o mnie zapomnieli.
Siedzieliśmy z dziewczynami nie wiedziałyśmy co mamy robić. Perrie wstała i poszła. Po chwili wróciła z lakierami do paznokci.
- To co robimy se pazurki - zapytała z uśmiechem
- Pewnie! Ty to masz głowę - powiedziałam
- Kochana ja to wiem - powiedział i zaczęłyśmy się śmiać. Minęła godzina i wszystkie skończyłyśmy. Każda z nas miała inne. Ja miałam różowe z czarnymi kropeczkami, Perrie miała różowe z kokardkami, Dan miała czerwone z białymi kropkami, Emily miała złote, a El niebieskie. Postanowiłyśmy zobaczyć co robią chłopaki. Poszliśmy do salonu. Jak zwykle chłopaki oglądali Tv. Poszłyśmy do kuchni w zamiarze zrobienia obiadu. Przejrzeliśmy całą lodówkę i szafki i nic w nich nie było.
- Jak zwykle wszystko zostało zjedzone - powiedziała Emily
- Trzeba zrobić zakupy - powiedziała El
- Bierzemy hajs i auto i jedziemy - powiedziała Dan i poszliśmy do salonu. Chłopcy siedzieli i nawet nas nie zobaczyli. Perrie wzięła pilota i wyłączyła TV. Chłopcy odwrócili się w naszą stronę z śmiesznymi wyrazami twarzy, a my zaczęłyśmy chichotać.
- Ej oddajcie pilota - powiedział Lou
- Trzeba jechać na zakupy. Bo nic nie ma - powiedziałam
- Macie kasę w szufladzie, bierzcie samochód i jedzie, a nie wyłączacie nam telewizje - odp. Zayn
- Ale miły jesteś - powiedziała Dan
- To jedzie i oddajcie pilota. - powiedział Harry
- Spoko. Nie długo wrócimy - odpowiedziałyśmy
Wzięliśmy co potrzebne, napisałyśmy listę zakupów. Poszliśmy do garażu po samochód i pojechaliśmy.
______________________________________
Coś słabo idzie wam z komentarzami.
Ja nie wiem czy ktos czyta czy nie
Komentarze motywują na prawdę
Jeśli ktoś to przy czyta dam nawet kropkę bo chce wiedzieć kto czyta
Do zobaczenia ^.^
- Ale mnie wystraszyłeś - odp. Alex śmiejąc się
- Aż tak strasznie wyglądam?
- Nie haha ale myślałam że jeszcze śpisz
- No widzisz już nie śpie
Wzięła ubrania i znikła w łazience. Dziewczyna wyszła z łazienki ubrana w sukienkę w kwiatki na ramiączkach. Uśmiechnąłem się na jej widok. Wziąłem przygotowane ubrania i poszłem do łazienki. Wziołem prysznic, ubrany wyszłem z łazienki. Widziałem że Alexa jest na balkonie. Stała przy poręczy i wpatrywała się w krajobraz. Była zamyślona. Podszedłem do niej i ją przytuliłem od tył. Dziewczyna podsoczyła i tak staliśmy do póki do pokoju nie wpadł Niall.
- Co tak stoicie gołąbki?- zapytał się Niall
- A co nie można - odp. dziewczyna
- Można ale śniadanie czeka
- Już idziemy - odpowiedziałem
Poszliśmy na dół. Wszyscy już siedzieli. Na śniadanie były naleśniki, które przyrządził Liam. Po skończonym posiłku poszłem z chłopakami do salonu, dziewczyny poszły do ogrodu.
***Oczami Alexy***
Poszliśmy z dziewczynami do ogródka. Słońce świeciło. Uwielbiam lato. To mój ulubiona pora roku. Gdy byłam u Maxa nie miałam tak jak teraz. Dziękuje Bogu że jestem tu z chłopakami i dziewczynami. Wczorajsza impreza była straszna. Był tam Michel. Boje się że zadzwoni do Maxa i powie gdzie jestem. To będzie po mnie. Nie chce tam wracać . Co tam przeżyłam to przechodzi ludzkie pojęcie. To były najgorsze lata mojego życie. Czasami się zastanawiam co robią moi rodzice i siostra, czy tęsknią za mną, a może już o mnie zapomnieli.
Siedzieliśmy z dziewczynami nie wiedziałyśmy co mamy robić. Perrie wstała i poszła. Po chwili wróciła z lakierami do paznokci.
- To co robimy se pazurki - zapytała z uśmiechem
- Pewnie! Ty to masz głowę - powiedziałam
- Kochana ja to wiem - powiedział i zaczęłyśmy się śmiać. Minęła godzina i wszystkie skończyłyśmy. Każda z nas miała inne. Ja miałam różowe z czarnymi kropeczkami, Perrie miała różowe z kokardkami, Dan miała czerwone z białymi kropkami, Emily miała złote, a El niebieskie. Postanowiłyśmy zobaczyć co robią chłopaki. Poszliśmy do salonu. Jak zwykle chłopaki oglądali Tv. Poszłyśmy do kuchni w zamiarze zrobienia obiadu. Przejrzeliśmy całą lodówkę i szafki i nic w nich nie było.
- Jak zwykle wszystko zostało zjedzone - powiedziała Emily
- Trzeba zrobić zakupy - powiedziała El
- Bierzemy hajs i auto i jedziemy - powiedziała Dan i poszliśmy do salonu. Chłopcy siedzieli i nawet nas nie zobaczyli. Perrie wzięła pilota i wyłączyła TV. Chłopcy odwrócili się w naszą stronę z śmiesznymi wyrazami twarzy, a my zaczęłyśmy chichotać.
- Ej oddajcie pilota - powiedział Lou
- Trzeba jechać na zakupy. Bo nic nie ma - powiedziałam
- Macie kasę w szufladzie, bierzcie samochód i jedzie, a nie wyłączacie nam telewizje - odp. Zayn
- Ale miły jesteś - powiedziała Dan
- To jedzie i oddajcie pilota. - powiedział Harry
- Spoko. Nie długo wrócimy - odpowiedziałyśmy
Wzięliśmy co potrzebne, napisałyśmy listę zakupów. Poszliśmy do garażu po samochód i pojechaliśmy.
______________________________________
Coś słabo idzie wam z komentarzami.
Ja nie wiem czy ktos czyta czy nie
Komentarze motywują na prawdę
Jeśli ktoś to przy czyta dam nawet kropkę bo chce wiedzieć kto czyta
Do zobaczenia ^.^
niedziela, 17 maja 2015
Rozdział 5
Dojechaliśmy na miejsce. Przy klubie było pełno osób. Weszliśmy wszyscy dopiero się zbierali.
Impreza nabierała tępa. Z dziewczynami tańczyłyśmy cały czas. Coraz bardziej byłam pewna siebie niż na początku. Było super. Siedziałyśmy z dziewczynami przy stoliku. Dziewczyny poszły ze swoimi chłopakami potańczyć. Poczułam na moich ramionach czyjeś ręce. Odwróciłam sie stał Harry.
- Ale mnie wystraszyłeś
- Wiem może masz ochotę potańczyć ze mną?
- Pewnie - poszłam z loczkiem na parkiet. Nagle muzyka stała się wolniejsza. Harry przybliżył mnie do siebie tak że nasze ciała stykały się. Położył swoje ręce na moich biodrach, a ja zarzuciłam swoje ręce na jego kark. Kołysaliśmy się w rytm muzyki. Było tak romantycznie. Chciałam aby ta chwili trwała wiecznie. Wszystko co piękne musi się w końcu skończyć. Patrzyliśmy na siebie. Czemu on musi być taki przystojny. Impreza trwała w najlepsze. Poszłam do kibla. Gdy wychodziłam z niego jakaś znajoma twarz przemknęła między ludźmi, postanowiłam to zignorować. Poczułam jak ktoś trzyma mnie za biodra pomyślałam że to Hazza ale poczułam inne perfumy odwróciłam się a tam był on któremu miałam być sprzedana.
- No witaj mała
- Czego chcesz - syknęłam w jego stronę
- Alexa słońce co ty tu robisz??
- Gówno Cię to obchodzi
- Nie tak ostro kochaniutka chce tylko pogadać
- A ja nie - odwróciłam się chciałam iść ale ten złapał mnie za nadgarstek tak ze musiałam się odwrócić
- Dobra słuchaj nie będę obijać w bawełnę. Masz przejebane
- A to niby czemu?
- A dlatego ze spierdoliłaś Maxowi
- No i co z tego
- A to że idziesz ze mną
- Nigdzie z tobą nie idę - zaczełam się wyrywać gdy Harry wymierzył w niego pistoletem. Wszystko ucichło
- Widzimy się znowu panie Styles - odp. Max
- Wal się i zostaw ją - odp. wkurzony Harry
- A to niby czemu?
- Bo ona jest moja
- Nie bo moja kupiłem ją od Maxa
- To masz problem bo ona jest nasza
- No chyba śnisz zabieram ją
- A spróbuj to rozpierdolę Ci ten łeb
- Dobra masz ją ale i tak prędzej czy później ją zdobędę zobaczysz - puścił mnie tak że upadłam na podłogę od razu Perrie do mnie podbiegła i wyprowadziła mnie z klubu razem z resztą i wsiedliśmy do samochodu
- Alexa kto to był i skąd ich znasz?? - zapytał się Harry
- On mnie wykupili od Michela za 5tyś. ale nie maiłą pojęcia że on tu jest
- Musimy zrobić wszystko abyś była bezpieczna - i odjechaliśmy
Po powrocie do domu poszłam od razu spać miałam tego dnia dość. Położyłam się i zasnęłam.
***Oczami Harrego***
Gdy wróciliśmy brunetka od razu poszła do sypialni. Po chwili poszłem zobaczyć co robi. Zobaczyłem że spała. Na jej policzkach lśniły łzy. Rozebrałem się, położyłem się obok niej. przytuliłem ja do siebie. Czułem jak się do mnie wtula. Pocałowałem ją w głowę i oddałem się w objęcia Morfeusza.
_____________________________
I jak myślicie Michel dotrzyma swojej obietnicy, a może stanie się coś co nikt się nie będzie spodziewał.
Jutro kolejny rozdział
Do zobaczenie ^.^
Impreza nabierała tępa. Z dziewczynami tańczyłyśmy cały czas. Coraz bardziej byłam pewna siebie niż na początku. Było super. Siedziałyśmy z dziewczynami przy stoliku. Dziewczyny poszły ze swoimi chłopakami potańczyć. Poczułam na moich ramionach czyjeś ręce. Odwróciłam sie stał Harry.
- Ale mnie wystraszyłeś
- Wiem może masz ochotę potańczyć ze mną?
- Pewnie - poszłam z loczkiem na parkiet. Nagle muzyka stała się wolniejsza. Harry przybliżył mnie do siebie tak że nasze ciała stykały się. Położył swoje ręce na moich biodrach, a ja zarzuciłam swoje ręce na jego kark. Kołysaliśmy się w rytm muzyki. Było tak romantycznie. Chciałam aby ta chwili trwała wiecznie. Wszystko co piękne musi się w końcu skończyć. Patrzyliśmy na siebie. Czemu on musi być taki przystojny. Impreza trwała w najlepsze. Poszłam do kibla. Gdy wychodziłam z niego jakaś znajoma twarz przemknęła między ludźmi, postanowiłam to zignorować. Poczułam jak ktoś trzyma mnie za biodra pomyślałam że to Hazza ale poczułam inne perfumy odwróciłam się a tam był on któremu miałam być sprzedana.
- No witaj mała
- Czego chcesz - syknęłam w jego stronę
- Alexa słońce co ty tu robisz??
- Gówno Cię to obchodzi
- Nie tak ostro kochaniutka chce tylko pogadać
- A ja nie - odwróciłam się chciałam iść ale ten złapał mnie za nadgarstek tak ze musiałam się odwrócić
- Dobra słuchaj nie będę obijać w bawełnę. Masz przejebane
- A to niby czemu?
- A dlatego ze spierdoliłaś Maxowi
- No i co z tego
- A to że idziesz ze mną
- Nigdzie z tobą nie idę - zaczełam się wyrywać gdy Harry wymierzył w niego pistoletem. Wszystko ucichło
- Widzimy się znowu panie Styles - odp. Max
- Wal się i zostaw ją - odp. wkurzony Harry
- A to niby czemu?
- Bo ona jest moja
- Nie bo moja kupiłem ją od Maxa
- To masz problem bo ona jest nasza
- No chyba śnisz zabieram ją
- A spróbuj to rozpierdolę Ci ten łeb
- Dobra masz ją ale i tak prędzej czy później ją zdobędę zobaczysz - puścił mnie tak że upadłam na podłogę od razu Perrie do mnie podbiegła i wyprowadziła mnie z klubu razem z resztą i wsiedliśmy do samochodu
- Alexa kto to był i skąd ich znasz?? - zapytał się Harry
- On mnie wykupili od Michela za 5tyś. ale nie maiłą pojęcia że on tu jest
- Musimy zrobić wszystko abyś była bezpieczna - i odjechaliśmy
Po powrocie do domu poszłam od razu spać miałam tego dnia dość. Położyłam się i zasnęłam.
***Oczami Harrego***
Gdy wróciliśmy brunetka od razu poszła do sypialni. Po chwili poszłem zobaczyć co robi. Zobaczyłem że spała. Na jej policzkach lśniły łzy. Rozebrałem się, położyłem się obok niej. przytuliłem ja do siebie. Czułem jak się do mnie wtula. Pocałowałem ją w głowę i oddałem się w objęcia Morfeusza.
_____________________________
I jak myślicie Michel dotrzyma swojej obietnicy, a może stanie się coś co nikt się nie będzie spodziewał.
Jutro kolejny rozdział
Do zobaczenie ^.^
czwartek, 14 maja 2015
Rozdział 4
Obudziły mnie promienie słońca. Widziałam że jest bez chmurne niebo jak na Londyn to bardzo rzadkie. Gdy moje oczy przyzwyczaiły się do słońca obok mnie spał Harry. Tak słodko wyglądał, a uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Spojrzałam na zegarek była 8:34 jak na mnie to wczesnie. Poszłam do łazienki, umyłam twarz i ubrałam się. Zeszłam na dół nikogo nie było. Postanowiłam zrobić śniadanie dla wszystkich. Postawiłam na jajecznice. Z lodówki wyciągnęłam jajka i margarynę, z szuflady sól, patelnie i drewnianą łóżkę. Gdy patelnia się nagrzewała do kuchni weszła ubrana Emily.
- Cześć - przywitała się i się przytuliliśmy
- Hej
- Co tam pichcisz
- Jajecznice dla wszystkich
- To zrób i pójdziemy ich obudzić
- Spoko to mi pomóż to się szybciej wyrobimy
Wzięłyśmy się do pracy po kilku minutach jajecznica była gotowa. Na pierwszy ognień poszedł Harry. Weszliśmy do pokoju i stanęliśmy na nim i zaczelismy skakać i śpiewać i tym go obudziłyśmy.
- Co wy robicie - zapytał sennie
- Budzimy Cię - odp.
- Śniadanie czeka - odp.Em
- A co na śniadanko - zapytał
- Jajecznica pasuje- odp.
- No pewnie. A już oni są na dole?
- Nie idziemy ich obudzić, a ty poszedł na pierwszy ogień - odp. Emily
- Aha a teraz kogo idziecie budzić?
- Nialla - odp.
- Dobra to idźcie
Poszłyśmy i tym samym sposobem obudziliśmy Nialla. Razem z Niallem poszliśmy obudzić resztę. Gdy poszliśmy budzić Louisa to gdy weszliśmy na łóżko i chcieliśmy skakać to się obudził i nas oblał wodą. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Zeszliśmy na jadalni. Wszyscy się rozeszli zaczełam myć naczynia do kuchni wszedł Harry.
- Co robisz? - zapytał
- A nie widać
- Pomóc Ci
- Pewnie
- To co mam robić
- Masz tam ścierkę i wytrzyj to co leży na blacie
- Okey
Gdy skończyliśmy poszliśmy do salonu i wszyscy dyskutowaliśmy co robić.
- To co robimy ludziska?- zapytał Niall
- Nie wiem. Kto ma pomysł? - zapytałam
- Ja wiem- odp. Louis
- No to mów - pogoniła go Dan
- To zagrajmy w butelkę - odp. Louis
Wszyscy byli za tym pomysłem. Louis poszedł po butelkę a my rozsiedliśmy się na podłodze. Po chwili przyszedł Louis z butelką i usiadł koło El.
- Wiec ja wymyśliłem grę to ja zaczynam - odp. i zakręcił butelką i wypadło na Liama
- O nie tylko nie on - powiedział Liam a wszyscy się zaśmiali
- Wiec tak musisz wejść na stół i udawać Michela Jackona
- Tomlinson nie żyjesz - Liam wszedł i zaczął tańczy wyglądało to komicznie. Zaczęliśmy się śmiać. Gdy skończył usiadł i zaczął kręcić wypadło na Nialla
- Więc drogi przyjacielu - zwrócił sie do Nialla - musisz zatańczyć step irlandzki
- Już się robi - odp. Niall i zaczął tańczyć. Gdy skończył wziął butelkę i zakręcić wypadło na mnie uśmiechną się szeroko
-Mam się bać? - zapytałam
- Może - odp. Niall - więc musisz pocałować Harrego w policzek
- Ale trudne naprawdę - odwróciłam głowę i pocałowałam Harrego w policzek a wszyscy zrobili " Uuuuu" - Bardzo śmieszne - zakręciłam butelką i wypadło na El
- Błagam nie karaj mnie - powiedział
- Haha postaram się. Więc jak wszyscy tańczyli to ty zatańczysz makarenę - jej mina była bezcenna. Eleanor wstała i zaczęła tańczyć nawet jej to fajnie wyszło.
I tak nam się dobrze grało. Graliśmy tak do 16. My z dziewczynami postanowiłyśmy się powili szykować na imprezę. Gdy byłyśmy już gotowe zeszłyśmy na doł a tam czekali już chłopcy. W drodze chłopcy tłumaczyli nam zasady. Była trochę zdenerowana ale Perrie mnie uspokoiła i powiedziałą abym trzymała się jej.
____________________________________
Witam w 4 rozdziale w następnym będzie się troche dziać
Licze na komentarze
Do zobaczenia *.*
- Cześć - przywitała się i się przytuliliśmy
- Hej
- Co tam pichcisz
- Jajecznice dla wszystkich
- To zrób i pójdziemy ich obudzić
- Spoko to mi pomóż to się szybciej wyrobimy
Wzięłyśmy się do pracy po kilku minutach jajecznica była gotowa. Na pierwszy ognień poszedł Harry. Weszliśmy do pokoju i stanęliśmy na nim i zaczelismy skakać i śpiewać i tym go obudziłyśmy.
- Co wy robicie - zapytał sennie
- Budzimy Cię - odp.
- Śniadanie czeka - odp.Em
- A co na śniadanko - zapytał
- Jajecznica pasuje- odp.
- No pewnie. A już oni są na dole?
- Nie idziemy ich obudzić, a ty poszedł na pierwszy ogień - odp. Emily
- Aha a teraz kogo idziecie budzić?
- Nialla - odp.
- Dobra to idźcie
Poszłyśmy i tym samym sposobem obudziliśmy Nialla. Razem z Niallem poszliśmy obudzić resztę. Gdy poszliśmy budzić Louisa to gdy weszliśmy na łóżko i chcieliśmy skakać to się obudził i nas oblał wodą. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Zeszliśmy na jadalni. Wszyscy się rozeszli zaczełam myć naczynia do kuchni wszedł Harry.
- Co robisz? - zapytał
- A nie widać
- Pomóc Ci
- Pewnie
- To co mam robić
- Masz tam ścierkę i wytrzyj to co leży na blacie
- Okey
Gdy skończyliśmy poszliśmy do salonu i wszyscy dyskutowaliśmy co robić.
- To co robimy ludziska?- zapytał Niall
- Nie wiem. Kto ma pomysł? - zapytałam
- Ja wiem- odp. Louis
- No to mów - pogoniła go Dan
- To zagrajmy w butelkę - odp. Louis
Wszyscy byli za tym pomysłem. Louis poszedł po butelkę a my rozsiedliśmy się na podłodze. Po chwili przyszedł Louis z butelką i usiadł koło El.
- Wiec ja wymyśliłem grę to ja zaczynam - odp. i zakręcił butelką i wypadło na Liama
- O nie tylko nie on - powiedział Liam a wszyscy się zaśmiali
- Wiec tak musisz wejść na stół i udawać Michela Jackona
- Tomlinson nie żyjesz - Liam wszedł i zaczął tańczy wyglądało to komicznie. Zaczęliśmy się śmiać. Gdy skończył usiadł i zaczął kręcić wypadło na Nialla
- Więc drogi przyjacielu - zwrócił sie do Nialla - musisz zatańczyć step irlandzki
- Już się robi - odp. Niall i zaczął tańczyć. Gdy skończył wziął butelkę i zakręcić wypadło na mnie uśmiechną się szeroko
-Mam się bać? - zapytałam
- Może - odp. Niall - więc musisz pocałować Harrego w policzek
- Ale trudne naprawdę - odwróciłam głowę i pocałowałam Harrego w policzek a wszyscy zrobili " Uuuuu" - Bardzo śmieszne - zakręciłam butelką i wypadło na El
- Błagam nie karaj mnie - powiedział
- Haha postaram się. Więc jak wszyscy tańczyli to ty zatańczysz makarenę - jej mina była bezcenna. Eleanor wstała i zaczęła tańczyć nawet jej to fajnie wyszło.
I tak nam się dobrze grało. Graliśmy tak do 16. My z dziewczynami postanowiłyśmy się powili szykować na imprezę. Gdy byłyśmy już gotowe zeszłyśmy na doł a tam czekali już chłopcy. W drodze chłopcy tłumaczyli nam zasady. Była trochę zdenerowana ale Perrie mnie uspokoiła i powiedziałą abym trzymała się jej.
____________________________________
Witam w 4 rozdziale w następnym będzie się troche dziać
Licze na komentarze
Do zobaczenia *.*
poniedziałek, 11 maja 2015
Rozdział 3
- Dzięki - poszłam z blondynką
Szłyśmy i zaczęliśmy rozmawiać. Perrie była bardzo fajną osobą od razu ja polubiłam. Trochę rozgada. Gdy doszliśmy do centrum handlowego pierwszy sklep do którego weszliśmy był to sklep z butami. Dziewczyna wciągła mnie do chyba najdroższego sklepu z butam. Gdy czytałam ceny byłam w szkou. Jedna para pantofli ( które jak dla mnie były okropne) kosztowały 300$.
- Co ceny Cię przerażają? - zapytała ze śmiechem Perrie
- No trochę tak - odp.
- To się przyzwyczajaj
- A niby czemu?
- Bo będziemy tu przychodzić
- Nie które buty są ohydne na przykład te - wskazuje na te pantofle
- No faktycznie brzydkie. Dobra koniec gadania idziemy buty wybrać na imprezkę
- No ok
Poszłyśmy. Zobaczyła takie piękne czarne buty na obcasie za 450$, wzięłam je, a Percie takie same. Czarny i czerwony to barwy naszego gangu. Zapłaciliśmy za te buty postanowiłyśmy kupić sukienki. Weszliśmy do sklepu, pierwsze co rzuciło mi się w oczy to czarna sukienka bez ramiączek. Wzięłam ją i poszłam do przebieralni ją przymierzyć. Leżała idealnie na mnie postanowiłam pokazać się Perrcie.
- I jak wyglądam?
- Zajebiście musisz ja wziąć
- Ok
Wsadziłam ją do koszyka i pomogła blondynce wybrać sukienkę. Wzięła czarną bez ramiączkach z czerwonym paskiem. oczywiście powybieraliśmy kilka dodatków do sukienek.
- Gdy będziemy się szykować to pamiętaj o bandance na głowie - powiedziała dziewczyna
- Jaką bandankę? - spytałam
- To Harry Ci nie mówił? - pokręciłam głową - Każda dziewczyna która należy do gangu musi mieć bandankę na głowie my akurat musimy mieć czerwoną lub czarną. Harry na pewno Ci da
- A to spoko
- Teraz chodź bo musimy kupić Ci kilka kosmetyków
Poszliśmy oczywiście zajęło nam to trochę bo Perrie nie mogła się zdecydować jaki wziąć płyn do kąpieli dla siebie i Zayn'a. Ona jest bardzo nie zdecydowana. Gdy wyszłyśmy postanowiłyśmy coś zjeść. Weszliśmy do pierwszej lepszej kafejki. Ja zamówiłam sobie kawe z mlekiem i babeczkę, a Perrie kawę latte i brystola ( ciastko).
- Mam pytanko
- Co się stało?
- Nie chce Cię urazić ale czy ty sama mu pozwalałaś się dotykać no i takie tam? - zapytała
- Nie. On sam to robił ja się tylko broniłam, kopałam, krzyczałam. biłam ale to nic nie pomagało on zawsze musiał mieć to co chce. Nie życze nawet największemu wrogowi tego co ja przeżyłam.
- A miałaś kontakt z jakimiś dziewczynami?
- Można tak powiedzieć ale wszystkie to były zwykłe suki
- To przykre
- Może trochę. Ale coś mi mówi że mogę tobie ufać
- Wiesz możesz mi wszystko mówić co Ci leży na sercu.
- Dziękuje
- Za co?
- Za to że mi pomagasz
- Spoko nie ma sprawy - przytuliliśmy się czuła że ja Perrie możemy być najlepszymi przyjaciółkami.
Gdy kelner przyniósł nam jedzenie czuła że ktoś nas obserwuje ale nie wiedziałam kto Perrie to zauważyła.
- Co się stało że siedzisz taka przestraszona
- Mam przeczucie ze ktoś nas obserwuje
- Nie bój się umiem samoobronę i ty też będziesz umieć na pewno Hazza cię nuczy - puściła mi oczko a ja się zasmiałam. Gdy skończyliśmy postanowiłyśmy iść kupić normalne buty i kilka ciuchów bo Percia uważa ze Harry na pewno mi wyrzucił a jak nie to ona to zrobi. Po zakupach szliśmy w stronę domu. Przy centrum handlowym był przywiązany pies.
***Oczami Perrie***
Gdy wychodziliśmy z centrum handlowego widziałam jak brunetka patrzy na psa.
- Co się tak patrzysz na tego pieska?? - zapytałam. Dziewczyna odwróciła się i miała łzy w oczach - Ej mała co jest??
- Nic
- Widzę że coś się stało powiedz
- Widzisz tego psa??
- Nom
- Miałam takiego samego. Ale ten psychol zabił go
- Ale jak?
- Gdy mnie porwał to go wziął i w lesie zastrzelił na moich oczach. On miał tylko pół roku - i Alexa się rozpłakała. Przytuliłam ją też bym się tak czuła gdyby ktoś zastrzelił moją Molly.
- Już spokojnie. A jak się wabił
- Rocky
- Przykro mi, wracajmy
- Ok
*** Oczami Alexa***
Spojrzałam na tego psa od razu przypomniał mi się mój Rocky. Wszystkie wspomnienia mi wróciły. Na prawdę go kochałam był wyjątkowy a ten chuj go zabił. Gdy dotarliśmy do villi, chłopaki oczywiście siedzieli przed telewizorem gdy tylko stanełyśmy w progu od razu spojrzeli na nas.
- I jak było na zakupach - zapytał się Zayn
- Super - uśmiechnęła się blondynka
- Masz - podałam Harremu jego kartę kredytową, a on ją schował a Perrie podała Zaynowi i poszłyśmy na górę. Miała dwie szafki dla siebie i wszystkie rzeczy które kupiłam do szafy i tak samo z rzeczami Perrie. Usiadłyśmy na łóżku jej i Zayna i zaczełyśmy rozmowę o wszystkim i o niczym. Zbliżała się 18 postanowiłyśmy isć zrobić kolacje ponieważ przyjdą o 19 dziewczyny Liama Daniell, Louisa Elaunor i Nialla Emily. Chętnie je poznam. Poszłam z Perrcią do kuchni. Po dyskusji postawiliśmy na gofry. Gdy gofry robiły się nakryłyśmy do stołu. Gofry były już gotowe. Po chwili do domu weszli chłopcy i dziewczyny. Wszyscy zasiedliśmy do stołu.
- Pyszne gofry - powiedziała Emily
- Dzięki - odp. ja i Perrie
Po skończonym posiłku Liam pozmywał a my z dziewczynami poszliśmy do pokoju Liama i tam siedzieliśmy i gadaliśmy do póki Liam nas nie rozdzielił i rozeszłyśmy się do swoich pokoi. W sypialni Harrego jeszcze nie było. Wziełam z komody piżamę i poszłam do łazienki. Wziełam prysznic i ubrałam się. W pokoju był Harry i się przebierał. Odwrócił sie i zobaczył mnie a ja obierajac się o ścianę patrzyłam na niego.
- Co się tak patrzysz - podszedł do mnie
- A co nie mogę
- Możesz. A teraz spać
- Tak jest panie komendancie
- Spocznij żołnierzu -zaczeliśmy się śmiać. Położyłam się do łóżka,a Harry zgasił światło i zasnęliśmy.
_____________________________
Więc witam was w 3 rozdziale
Bardzo dziękuje za te 7 komentarzy pod poprzednim rozdziałem
Uwaga!!!
Rozdziały będą pojawiać się w poniedziałki, czwartki i niedziele
Do zobaczeni ^.^
Szłyśmy i zaczęliśmy rozmawiać. Perrie była bardzo fajną osobą od razu ja polubiłam. Trochę rozgada. Gdy doszliśmy do centrum handlowego pierwszy sklep do którego weszliśmy był to sklep z butami. Dziewczyna wciągła mnie do chyba najdroższego sklepu z butam. Gdy czytałam ceny byłam w szkou. Jedna para pantofli ( które jak dla mnie były okropne) kosztowały 300$.
- Co ceny Cię przerażają? - zapytała ze śmiechem Perrie
- No trochę tak - odp.
- To się przyzwyczajaj
- A niby czemu?
- Bo będziemy tu przychodzić
- Nie które buty są ohydne na przykład te - wskazuje na te pantofle
- No faktycznie brzydkie. Dobra koniec gadania idziemy buty wybrać na imprezkę
- No ok
Poszłyśmy. Zobaczyła takie piękne czarne buty na obcasie za 450$, wzięłam je, a Percie takie same. Czarny i czerwony to barwy naszego gangu. Zapłaciliśmy za te buty postanowiłyśmy kupić sukienki. Weszliśmy do sklepu, pierwsze co rzuciło mi się w oczy to czarna sukienka bez ramiączek. Wzięłam ją i poszłam do przebieralni ją przymierzyć. Leżała idealnie na mnie postanowiłam pokazać się Perrcie.
- I jak wyglądam?
- Zajebiście musisz ja wziąć
- Ok
Wsadziłam ją do koszyka i pomogła blondynce wybrać sukienkę. Wzięła czarną bez ramiączkach z czerwonym paskiem. oczywiście powybieraliśmy kilka dodatków do sukienek.
- Gdy będziemy się szykować to pamiętaj o bandance na głowie - powiedziała dziewczyna
- Jaką bandankę? - spytałam
- To Harry Ci nie mówił? - pokręciłam głową - Każda dziewczyna która należy do gangu musi mieć bandankę na głowie my akurat musimy mieć czerwoną lub czarną. Harry na pewno Ci da
- A to spoko
- Teraz chodź bo musimy kupić Ci kilka kosmetyków
Poszliśmy oczywiście zajęło nam to trochę bo Perrie nie mogła się zdecydować jaki wziąć płyn do kąpieli dla siebie i Zayn'a. Ona jest bardzo nie zdecydowana. Gdy wyszłyśmy postanowiłyśmy coś zjeść. Weszliśmy do pierwszej lepszej kafejki. Ja zamówiłam sobie kawe z mlekiem i babeczkę, a Perrie kawę latte i brystola ( ciastko).
- Mam pytanko
- Co się stało?
- Nie chce Cię urazić ale czy ty sama mu pozwalałaś się dotykać no i takie tam? - zapytała
- Nie. On sam to robił ja się tylko broniłam, kopałam, krzyczałam. biłam ale to nic nie pomagało on zawsze musiał mieć to co chce. Nie życze nawet największemu wrogowi tego co ja przeżyłam.
- A miałaś kontakt z jakimiś dziewczynami?
- Można tak powiedzieć ale wszystkie to były zwykłe suki
- To przykre
- Może trochę. Ale coś mi mówi że mogę tobie ufać
- Wiesz możesz mi wszystko mówić co Ci leży na sercu.
- Dziękuje
- Za co?
- Za to że mi pomagasz
- Spoko nie ma sprawy - przytuliliśmy się czuła że ja Perrie możemy być najlepszymi przyjaciółkami.
Gdy kelner przyniósł nam jedzenie czuła że ktoś nas obserwuje ale nie wiedziałam kto Perrie to zauważyła.
- Co się stało że siedzisz taka przestraszona
- Mam przeczucie ze ktoś nas obserwuje
- Nie bój się umiem samoobronę i ty też będziesz umieć na pewno Hazza cię nuczy - puściła mi oczko a ja się zasmiałam. Gdy skończyliśmy postanowiłyśmy iść kupić normalne buty i kilka ciuchów bo Percia uważa ze Harry na pewno mi wyrzucił a jak nie to ona to zrobi. Po zakupach szliśmy w stronę domu. Przy centrum handlowym był przywiązany pies.
***Oczami Perrie***
Gdy wychodziliśmy z centrum handlowego widziałam jak brunetka patrzy na psa.
- Co się tak patrzysz na tego pieska?? - zapytałam. Dziewczyna odwróciła się i miała łzy w oczach - Ej mała co jest??
- Nic
- Widzę że coś się stało powiedz
- Widzisz tego psa??
- Nom
- Miałam takiego samego. Ale ten psychol zabił go
- Ale jak?
- Gdy mnie porwał to go wziął i w lesie zastrzelił na moich oczach. On miał tylko pół roku - i Alexa się rozpłakała. Przytuliłam ją też bym się tak czuła gdyby ktoś zastrzelił moją Molly.
- Już spokojnie. A jak się wabił
- Rocky
- Przykro mi, wracajmy
- Ok
*** Oczami Alexa***
Spojrzałam na tego psa od razu przypomniał mi się mój Rocky. Wszystkie wspomnienia mi wróciły. Na prawdę go kochałam był wyjątkowy a ten chuj go zabił. Gdy dotarliśmy do villi, chłopaki oczywiście siedzieli przed telewizorem gdy tylko stanełyśmy w progu od razu spojrzeli na nas.
- I jak było na zakupach - zapytał się Zayn
- Super - uśmiechnęła się blondynka
- Masz - podałam Harremu jego kartę kredytową, a on ją schował a Perrie podała Zaynowi i poszłyśmy na górę. Miała dwie szafki dla siebie i wszystkie rzeczy które kupiłam do szafy i tak samo z rzeczami Perrie. Usiadłyśmy na łóżku jej i Zayna i zaczełyśmy rozmowę o wszystkim i o niczym. Zbliżała się 18 postanowiłyśmy isć zrobić kolacje ponieważ przyjdą o 19 dziewczyny Liama Daniell, Louisa Elaunor i Nialla Emily. Chętnie je poznam. Poszłam z Perrcią do kuchni. Po dyskusji postawiliśmy na gofry. Gdy gofry robiły się nakryłyśmy do stołu. Gofry były już gotowe. Po chwili do domu weszli chłopcy i dziewczyny. Wszyscy zasiedliśmy do stołu.
- Pyszne gofry - powiedziała Emily
- Dzięki - odp. ja i Perrie
Po skończonym posiłku Liam pozmywał a my z dziewczynami poszliśmy do pokoju Liama i tam siedzieliśmy i gadaliśmy do póki Liam nas nie rozdzielił i rozeszłyśmy się do swoich pokoi. W sypialni Harrego jeszcze nie było. Wziełam z komody piżamę i poszłam do łazienki. Wziełam prysznic i ubrałam się. W pokoju był Harry i się przebierał. Odwrócił sie i zobaczył mnie a ja obierajac się o ścianę patrzyłam na niego.
- Co się tak patrzysz - podszedł do mnie
- A co nie mogę
- Możesz. A teraz spać
- Tak jest panie komendancie
- Spocznij żołnierzu -zaczeliśmy się śmiać. Położyłam się do łóżka,a Harry zgasił światło i zasnęliśmy.
_____________________________
Więc witam was w 3 rozdziale
Bardzo dziękuje za te 7 komentarzy pod poprzednim rozdziałem
Uwaga!!!
Rozdziały będą pojawiać się w poniedziałki, czwartki i niedziele
Do zobaczeni ^.^
czwartek, 7 maja 2015
Rozdział 2
*** Oczami Harrego ***
Alexa coś ukrywa wiem że ma jakieś problemy że bez powodu by nie pomyliła samolotów i muszę się tego dowiedzieć. Po 2 godzinach postanowiłem zobaczyć co ona robi. Skierowałem się do sypialni i zobaczyłem jak śpi. Weszłem i usiadłem koło niej. Po 10 minutach zaczełaś się nerwowo kręcić i krzyczeć aż w końcu obudziłą się z płaczem.
- Ej mała co się dzieje - pytam się jej
- Harry on tu było on znowu mi to robił boje się - odpowiada cała zapłakana
- Ciiii nikogo tu nie ma nie bój się - przytuliłem ją
Po 5 minutach uspokoiła się.
- I już okey??
- Tak dzięki
- Co ci się śniło że z płaczem się obudziłaś??
- Nie ważne
- Alexa pomogę Ci tylko powiedz co się dzieje
- Dużo by opowiadać
- Chętnie posłucham
- No więc to wszystko zaczęło się w Manchcesterze. Miałamw tedy 14 lat był to zwykły listopadowy dzień, jechałam z rodzicami na zakupy. Gdy tak jechaliśmy na drodze staną jakiś typ. Moja mama zaczeł trąbić aby zszedł z drogi to nie poskutkowało. Wyszła z auta aby on zeszedł z drogi, a on wyciagnął pistolet i celował w naszą stronę. Chciał aby mama go gdzieś zawiozła jeśli będzie coś kombinować to zastrzeli mnie lub moją siostre. Powiedział gdzie ma go zawieść. Chciał aby go zawieść na jakąś polane. Wyciągną mnie z auta i gdzieś ciagną. Moja mama zaczeła pytać gdzie mnie zabiera a on na to że jestem jego a jeśli zadzwoni na policję to podrzuć jej moje zwłoki i kazał jej odjechać. I odjechali zostawiając mnie z nim. Zaprowadził mnie do jakiegoś domku i przywiązał do grzejnika i zakneblował mi usta. Później gdzieś mnie wywiózł. Kazał mi być strypityzerką, gwałcił mnie, bił nawet raz poczęstował mnie paralizatorem. Te kilka lat było dla mnie jak wieczność. Raz walną mnie w twarz że przez całą noc leżałam na ziemi nie mogąc się ruszyć. Gdy go nie było w domu spakowałam się, wzięłam kasę . Wziełam manatki, poszłam na lotnisko, kupiłam bilet i wsiadłam do złego samolotu. Gdy wylądaliśmy wyszłam i kierowałam się do hotelu i później wy mnie porwaliśmy i oto cała historia - widziałem jak łzy spływały po jej twarzy nie wiedziałem co powiedzieć tylko ją przytuliłem a ona płakała.
***Oczami Alexy***
Ulżyło mi gdy mu to wszystko powiedziałam. Nie miałam komu tego powiedzieć. Max był okropny nie chce już nigdy w życiu widzieć tego skurwysyna. To miło ze strony Harrego że chciał mnie wysłuchać co leżało mi na sercu.
- Dziękuje Harry
- Za co??
- Za to że chciałeś mnie wysłuchać. Jesteś pierwszą osobą, której to mówię
- A jak nazywa się ten skurwysyn, który Ci to zrobił? - widziałam w jego oczach
- Max
Niech ja go tylko znajdę to rozpierdolę mu ten łeb
- Harry proszę nie mówmy oni przychodzą te złe wspomnienia
- A i dzisiaj przyjdzie do nas dziewczyna Zayna i ty z nią pójdziesz na zakupy
- A po co na zakupy?
- Bo jutro idziemy na imprezę gangów i musisz ładnie wyglądać bo to co widziałem w twojej walizce do niczego się nie przyda
- Dzięki. Ale ja nie mam pieniędzy
- Ja Ci dam - podszedł do szafki, bierze portfel i wyciąga kartę kredytową - Masz
- Nie mogę jej wziąć
- Bierz i nie gadaj
- Nie chce abyś na mnie wydawał pieniądze
- Kochana mi ich nie zabraknie nawet jak wydasz 5 tyś to się nic nie stanie
- Ale naprawdę nie mogę
- Masz i nie gadaj kup sobie co chcesz i nie chce słyszeć sprzeciwu. Jasne
- Tak i dziękuje
Dzwonek do drzwi
- Chyba Perrie przyszła
Do sypialnie wchodzi Perrie jest blondynką była ślicznie ubrana ja przy niej wyglądałam jak szara myszka
- Hej jestem Perrie a ty Alexa prawda
- Tak zgadza się - podchodzi do mnie i przytula
- Harry to ja Alexe biorę i idziemy spoko
- No pewnie. Miłej zabawy
- Dzięki - poszłam z blondynką na zakupy.
_____________________________
Witam was w drugim rozdziale :)
dziękuje za te 3 komentarze pod ostatnim rozdziałem
Liczę na komy
Do zobaczeni ^.^
Alexa coś ukrywa wiem że ma jakieś problemy że bez powodu by nie pomyliła samolotów i muszę się tego dowiedzieć. Po 2 godzinach postanowiłem zobaczyć co ona robi. Skierowałem się do sypialni i zobaczyłem jak śpi. Weszłem i usiadłem koło niej. Po 10 minutach zaczełaś się nerwowo kręcić i krzyczeć aż w końcu obudziłą się z płaczem.
- Ej mała co się dzieje - pytam się jej
- Harry on tu było on znowu mi to robił boje się - odpowiada cała zapłakana
- Ciiii nikogo tu nie ma nie bój się - przytuliłem ją
Po 5 minutach uspokoiła się.
- I już okey??
- Tak dzięki
- Co ci się śniło że z płaczem się obudziłaś??
- Nie ważne
- Alexa pomogę Ci tylko powiedz co się dzieje
- Dużo by opowiadać
- Chętnie posłucham
- No więc to wszystko zaczęło się w Manchcesterze. Miałamw tedy 14 lat był to zwykły listopadowy dzień, jechałam z rodzicami na zakupy. Gdy tak jechaliśmy na drodze staną jakiś typ. Moja mama zaczeł trąbić aby zszedł z drogi to nie poskutkowało. Wyszła z auta aby on zeszedł z drogi, a on wyciagnął pistolet i celował w naszą stronę. Chciał aby mama go gdzieś zawiozła jeśli będzie coś kombinować to zastrzeli mnie lub moją siostre. Powiedział gdzie ma go zawieść. Chciał aby go zawieść na jakąś polane. Wyciągną mnie z auta i gdzieś ciagną. Moja mama zaczeła pytać gdzie mnie zabiera a on na to że jestem jego a jeśli zadzwoni na policję to podrzuć jej moje zwłoki i kazał jej odjechać. I odjechali zostawiając mnie z nim. Zaprowadził mnie do jakiegoś domku i przywiązał do grzejnika i zakneblował mi usta. Później gdzieś mnie wywiózł. Kazał mi być strypityzerką, gwałcił mnie, bił nawet raz poczęstował mnie paralizatorem. Te kilka lat było dla mnie jak wieczność. Raz walną mnie w twarz że przez całą noc leżałam na ziemi nie mogąc się ruszyć. Gdy go nie było w domu spakowałam się, wzięłam kasę . Wziełam manatki, poszłam na lotnisko, kupiłam bilet i wsiadłam do złego samolotu. Gdy wylądaliśmy wyszłam i kierowałam się do hotelu i później wy mnie porwaliśmy i oto cała historia - widziałem jak łzy spływały po jej twarzy nie wiedziałem co powiedzieć tylko ją przytuliłem a ona płakała.
***Oczami Alexy***
Ulżyło mi gdy mu to wszystko powiedziałam. Nie miałam komu tego powiedzieć. Max był okropny nie chce już nigdy w życiu widzieć tego skurwysyna. To miło ze strony Harrego że chciał mnie wysłuchać co leżało mi na sercu.
- Dziękuje Harry
- Za co??
- Za to że chciałeś mnie wysłuchać. Jesteś pierwszą osobą, której to mówię
- A jak nazywa się ten skurwysyn, który Ci to zrobił? - widziałam w jego oczach
- Max
Niech ja go tylko znajdę to rozpierdolę mu ten łeb
- Harry proszę nie mówmy oni przychodzą te złe wspomnienia
- A i dzisiaj przyjdzie do nas dziewczyna Zayna i ty z nią pójdziesz na zakupy
- A po co na zakupy?
- Bo jutro idziemy na imprezę gangów i musisz ładnie wyglądać bo to co widziałem w twojej walizce do niczego się nie przyda
- Dzięki. Ale ja nie mam pieniędzy
- Ja Ci dam - podszedł do szafki, bierze portfel i wyciąga kartę kredytową - Masz
- Nie mogę jej wziąć
- Bierz i nie gadaj
- Nie chce abyś na mnie wydawał pieniądze
- Kochana mi ich nie zabraknie nawet jak wydasz 5 tyś to się nic nie stanie
- Ale naprawdę nie mogę
- Masz i nie gadaj kup sobie co chcesz i nie chce słyszeć sprzeciwu. Jasne
- Tak i dziękuje
Dzwonek do drzwi
- Chyba Perrie przyszła
Do sypialnie wchodzi Perrie jest blondynką była ślicznie ubrana ja przy niej wyglądałam jak szara myszka
- Hej jestem Perrie a ty Alexa prawda
- Tak zgadza się - podchodzi do mnie i przytula
- Harry to ja Alexe biorę i idziemy spoko
- No pewnie. Miłej zabawy
- Dzięki - poszłam z blondynką na zakupy.
_____________________________
Witam was w drugim rozdziale :)
dziękuje za te 3 komentarze pod ostatnim rozdziałem
Liczę na komy
Do zobaczeni ^.^
sobota, 2 maja 2015
Rozdział 1
Dlaczego ja zawsze musze się zgubić. Nie mogę znaleść tego cholernego hotelu i jak zwykle nie kupiłam mapy ,a trzeba było kupić . Jest godzina 19:45 a ja błąkam sie z walizką po Londynie. Gdy tak szłam usłyszałam jakis hałas natychmiast się odwróciłam, ale nic tam nie było. Postanowiłam iść dalej. Gdy nagle ktoś mnie złapał, a z rąk wypuściłam walizkę i ktoś ją zabrał. Jakiś typ trzymał mnie w żelaznym uścisku i w dotatku zatkał mi usta.
- Nie szarp się tak to nic Ci się nie stanie - odpowiedział, a ja momentalnie przestałam się szarpać.
Popatrzyłam na drugą stronę a tam jacyś bandyci biegli oraz do kogoś strzelali. Po pewnym czasie ktoś sprawdził czy nikogo nie ma.
- Harry co my z nią zrobimy - zapytał ktoś z irlandzkim akcentem
- Zabierzemy ją ze sobą - odpowiedział jak dobrze zrozumiałam to Harry
- Ale...
- Nie ma żadnego ale - odpowiedział poważnie
-Teraz pójdziesz z nami nawet nie próbuj kombinować bo źle się to dla ciebie skończy - powiedział szepcząc mi do ucha. Związali mnie i wsadzili do jakiegoś pojazdu, a moją walizkę wsadzili do bagażnika. Nie wiem ile jechaliśmy ale po pewnym czasie usnęłam.
Obudziłam się w pokoju. Byłam w samej bieliźnie. Usiadłam na łóżku i zaczęłam przypominać sobie co stało się wczoraj. Wiec tak zgubiłam się , porwali mnie, zasnełam i urwał mi się film. Obejrzałam cały pokój był pieknie umeblowany. Nagle ktoś wszedł do pomieszczenia od razu zakryłam się kołdrą.
- Nie zasłaniaj się tak. Bo i tak widziałem twoje zgrabne ciałko - uśmiechnął się a ja zarumieniłam się .
- Dobra teraz idź się ubierz. Tam leży twoja torba i odśwież się przyda Ci się - uśmiechną się i puścił mi oczko po czym wyszedł zostawiając mnie samą. Poszłam do łazienki i wzięłam długi prysznic. Ubrałam się i poszłam do pokoju był tam Harry. Uśmiechną się a ja się zarumieniłam
- Chodź zjesz śniadanie, nie bój się nic Ci nie zrobię - uśmiechną się przyjaźnie i wziął moją drobną dłoni i wyszliśmy z chyba jego sypalni. Zeszliśmy na dół i skierowaliśmy się w stronę kuchni. Siedzieli tam wszyscy. Trochę się przeraziłam bo byli tam tylko chłopcy.
- Poznaj moich przyjaciół. To jest Niall, Louis, Liam i Zayn - pokazując na swoich kolegów - A to jest yy... jak masz na imię?? - zapytał zakłopotany
- Alexa - uśmiechnęłam się nie śmiało
- Miło jest ciebie poznać - odpowiedzieli wszyscy.
- Siadajcie do stołu - powiedział Liam podając jajecznicę
- Smacznego - powiedziałam
- Wzajemnie - odpowiedzieli wszyscy
- Możemy się Ciebie spytać o parę rzeczy? - zapytał Harry
- Pewnie - powiedziałam
- Więc czemu przyjechałaś do Londynu?
- Musiałam
- Skąd pochodzisz? - zapytał Niall
- Z Manchesteru - A tak wogóle gdzie szłaś nocą z walizką?? - zapytał Harry
- Do hotelu " Stars London" nie kupiłam mapy i się zgubiłam.
- Ha Ha Ha Ha Ha - zaczeli się wszyscy śmiać
- Z czego się śmiejecie - odpowiedziałam oburzona
- Ten hotel jest po drugiej stronie Londynu - odpowiedział Louis śmiejąc się
A mnie zatkało. Dlatego coś mi nie pasowało.
- Bardzo śmieszne - odpowiedziałam z ironią
- No właśnie bardzo, jak można pomylić samoloty - odpowiedział Zayn śmiejąc się
- Można, gdy ... ach nie ważne
- Gdy... co?? -dopytywał się Harry
- Nic nie ważne nie wasza sprawa
- Mów
- Powiedziałam już coś - odpowiadam już trochę wkurzona
- Gada w tej chwili
- Nie waż zasrany interes - wstaje i chcę wychodzić gdy Harry łapie mnie za ramię i powstrzymuje mnie
- Puść mnie!!
- Nie
- Harry puść mnie
- Nigdzie nie pójdziesz
- Ale ja muszę i mnie to nie obchodzi że ty mi nie pozwalasz
- Nie rozumiesz ze ty z nami zostajesz - odpowiada Louis
- A niby czemu?? - odpowiadam już mega wkurzona
- Bo Cię kurwa porwaliśmy - odpowiada Zayn
- A wy kim do jasnej cholery jesteście??
- Jesteśmy jednym z najgroźniejszych i najniebezpieczniejszych gangiem w Wielkiej Brytanii dziewczynko, nie słyszałaś o nas? - odpowiada Niall
- Czyli... że.. ty..znaczy wy... - nie wiedziała co odpowiedzieć moje ciało było całe sparaliżowane nie mogłam się ruszyć ze strachu
- Wiec bądź grzeczna i się nas słuchaj bo jak nie to źle się to dla ciebie skończy - odp. Louis
- Idź do mojego pokoju i tam siedzi do póki do ciebie nie przyjdę. Zrozumiano?? - mów Harry
- Taa..aak - odpowiadam i kieruje się w stronę pokoju Harrego
Postanowiłam się przespać.
_______________
Witam was w pierwszym rozdziale mam nadzieje że się podoba.
Licze na komentarze one bardzo motywują
Do zobaczenia ^.^
- Nie szarp się tak to nic Ci się nie stanie - odpowiedział, a ja momentalnie przestałam się szarpać.
Popatrzyłam na drugą stronę a tam jacyś bandyci biegli oraz do kogoś strzelali. Po pewnym czasie ktoś sprawdził czy nikogo nie ma.
- Harry co my z nią zrobimy - zapytał ktoś z irlandzkim akcentem
- Zabierzemy ją ze sobą - odpowiedział jak dobrze zrozumiałam to Harry
- Ale...
- Nie ma żadnego ale - odpowiedział poważnie
-Teraz pójdziesz z nami nawet nie próbuj kombinować bo źle się to dla ciebie skończy - powiedział szepcząc mi do ucha. Związali mnie i wsadzili do jakiegoś pojazdu, a moją walizkę wsadzili do bagażnika. Nie wiem ile jechaliśmy ale po pewnym czasie usnęłam.
Obudziłam się w pokoju. Byłam w samej bieliźnie. Usiadłam na łóżku i zaczęłam przypominać sobie co stało się wczoraj. Wiec tak zgubiłam się , porwali mnie, zasnełam i urwał mi się film. Obejrzałam cały pokój był pieknie umeblowany. Nagle ktoś wszedł do pomieszczenia od razu zakryłam się kołdrą.
- Nie zasłaniaj się tak. Bo i tak widziałem twoje zgrabne ciałko - uśmiechnął się a ja zarumieniłam się .
- Dobra teraz idź się ubierz. Tam leży twoja torba i odśwież się przyda Ci się - uśmiechną się i puścił mi oczko po czym wyszedł zostawiając mnie samą. Poszłam do łazienki i wzięłam długi prysznic. Ubrałam się i poszłam do pokoju był tam Harry. Uśmiechną się a ja się zarumieniłam
- Chodź zjesz śniadanie, nie bój się nic Ci nie zrobię - uśmiechną się przyjaźnie i wziął moją drobną dłoni i wyszliśmy z chyba jego sypalni. Zeszliśmy na dół i skierowaliśmy się w stronę kuchni. Siedzieli tam wszyscy. Trochę się przeraziłam bo byli tam tylko chłopcy.
- Poznaj moich przyjaciół. To jest Niall, Louis, Liam i Zayn - pokazując na swoich kolegów - A to jest yy... jak masz na imię?? - zapytał zakłopotany
- Alexa - uśmiechnęłam się nie śmiało
- Miło jest ciebie poznać - odpowiedzieli wszyscy.
- Siadajcie do stołu - powiedział Liam podając jajecznicę
- Smacznego - powiedziałam
- Wzajemnie - odpowiedzieli wszyscy
- Możemy się Ciebie spytać o parę rzeczy? - zapytał Harry
- Pewnie - powiedziałam
- Więc czemu przyjechałaś do Londynu?
- Musiałam
- Skąd pochodzisz? - zapytał Niall
- Z Manchesteru - A tak wogóle gdzie szłaś nocą z walizką?? - zapytał Harry
- Do hotelu " Stars London" nie kupiłam mapy i się zgubiłam.
- Ha Ha Ha Ha Ha - zaczeli się wszyscy śmiać
- Z czego się śmiejecie - odpowiedziałam oburzona
- Ten hotel jest po drugiej stronie Londynu - odpowiedział Louis śmiejąc się
A mnie zatkało. Dlatego coś mi nie pasowało.
- Bardzo śmieszne - odpowiedziałam z ironią
- No właśnie bardzo, jak można pomylić samoloty - odpowiedział Zayn śmiejąc się
- Można, gdy ... ach nie ważne
- Gdy... co?? -dopytywał się Harry
- Nic nie ważne nie wasza sprawa
- Mów
- Powiedziałam już coś - odpowiadam już trochę wkurzona
- Gada w tej chwili
- Nie waż zasrany interes - wstaje i chcę wychodzić gdy Harry łapie mnie za ramię i powstrzymuje mnie
- Puść mnie!!
- Nie
- Harry puść mnie
- Nigdzie nie pójdziesz
- Ale ja muszę i mnie to nie obchodzi że ty mi nie pozwalasz
- Nie rozumiesz ze ty z nami zostajesz - odpowiada Louis
- A niby czemu?? - odpowiadam już mega wkurzona
- Bo Cię kurwa porwaliśmy - odpowiada Zayn
- A wy kim do jasnej cholery jesteście??
- Jesteśmy jednym z najgroźniejszych i najniebezpieczniejszych gangiem w Wielkiej Brytanii dziewczynko, nie słyszałaś o nas? - odpowiada Niall
- Czyli... że.. ty..znaczy wy... - nie wiedziała co odpowiedzieć moje ciało było całe sparaliżowane nie mogłam się ruszyć ze strachu
- Wiec bądź grzeczna i się nas słuchaj bo jak nie to źle się to dla ciebie skończy - odp. Louis
- Idź do mojego pokoju i tam siedzi do póki do ciebie nie przyjdę. Zrozumiano?? - mów Harry
- Taa..aak - odpowiadam i kieruje się w stronę pokoju Harrego
Postanowiłam się przespać.
_______________
Witam was w pierwszym rozdziale mam nadzieje że się podoba.
Licze na komentarze one bardzo motywują
Do zobaczenia ^.^
niedziela, 26 kwietnia 2015
Prolog
- Byłaś cudowna - powiedział Max podczas ubierania, on znowu mi to zrobił po prostu mnie zgwałcił tak jak przez ostatnie cztery lata. Wstałam z łóżka. Podszedł do mnie z tym swoim uśmieszkiem, którego nienawidziłam. Chciałam go uderzyć ale zatrzymał moją rękę.
- Słuchaj mnie suko! Na mnie ręki się nie podnosi bo źle się to dla ciebie skończy!- wziął mnie i popchał na podloge.
- Wrócę o 19 masz być gotowa, a jeśli mnie nie posłuchasz to czeka Cię kara - powiedział i wyszedł zamykając pokój na klucz. Zaczęłam płakać. Codziennie mnie gwałci od pieprzonych czterech lat. Poszłam do łazienki wziąć szybką kąpiel. Gdy skończyłam, owinęłam się w ręcznik poszłam do pokoju po ubrania i kosmetyki. Wreszcie się stąd się wydostane. Tą ucieczkę planowałam od roku. Dzisiaj nadszedł ten dzień.
Ubrałam się, zrobiłam lekki makijaż i poszłam schować moje ciuchy do walizki. Otworzyłam balkon. Rozejrzałam się po pokoju czy wszystko wzięłam. Wyszłam z walizką na balkon. Auta Maxa nie było więc droga wolna. Walizkę zrzuciłam na dół. Zeskoczyłam na dół, wzięłam walizkę i poszłam w stronę bramy. Była zamknięta. Przerzuciłam walizkę na drugą stronę i sama to samo zrobiłam. Udałam się w stronę lotniska. Byłam już po odprawie celnej i rozsiadłam się na fotelu w samolocie.
Po wylądowaniu ruszyłam w stronę hotelu. Teraz zaczynam nowy rozdział w moim życiu. Teraz musi być tylko lepiej.
---------------------------
Oto prolog. Mam nadzieje że się podoba. Liczę na komentarze.
Rozdział 1 pojawi się już nie długo.
Do zobaczenia *.*
- Słuchaj mnie suko! Na mnie ręki się nie podnosi bo źle się to dla ciebie skończy!- wziął mnie i popchał na podloge.
- Wrócę o 19 masz być gotowa, a jeśli mnie nie posłuchasz to czeka Cię kara - powiedział i wyszedł zamykając pokój na klucz. Zaczęłam płakać. Codziennie mnie gwałci od pieprzonych czterech lat. Poszłam do łazienki wziąć szybką kąpiel. Gdy skończyłam, owinęłam się w ręcznik poszłam do pokoju po ubrania i kosmetyki. Wreszcie się stąd się wydostane. Tą ucieczkę planowałam od roku. Dzisiaj nadszedł ten dzień.
Ubrałam się, zrobiłam lekki makijaż i poszłam schować moje ciuchy do walizki. Otworzyłam balkon. Rozejrzałam się po pokoju czy wszystko wzięłam. Wyszłam z walizką na balkon. Auta Maxa nie było więc droga wolna. Walizkę zrzuciłam na dół. Zeskoczyłam na dół, wzięłam walizkę i poszłam w stronę bramy. Była zamknięta. Przerzuciłam walizkę na drugą stronę i sama to samo zrobiłam. Udałam się w stronę lotniska. Byłam już po odprawie celnej i rozsiadłam się na fotelu w samolocie.
Po wylądowaniu ruszyłam w stronę hotelu. Teraz zaczynam nowy rozdział w moim życiu. Teraz musi być tylko lepiej.
---------------------------
Oto prolog. Mam nadzieje że się podoba. Liczę na komentarze.
Rozdział 1 pojawi się już nie długo.
Do zobaczenia *.*
sobota, 25 kwietnia 2015
Witam!!! ^.^
Chciałabym Was wszystkich zaprosić do czytania. To mój pierwszy blog z opowiadaniem. Jeśli pojawią się błędy to bardzo za nie przepraszam. W zakładkach macie bohaterów oraz Aska na którym możecie zadawać pytania. Prolog pojawi się jutro. ^.^
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

















